Urodziny Urzędu Patentowego i mowa premiera Pawlaka.

Już kiedyś na tych “łamach” wspominałem o atrakcjach związanych z obchodami jubileuszu 90-lecia Urzędu Patentowego Rzeczypospolitej Polskiej. Miłą niespodzianką okazało się dla mnie zaproszenie przez ten organ na główne uroczystości związane z obchodami, tj. przede wszystkim konferencję naukową, powiązaną z przyznaniem okolicznościowych medali i wyróżnień oraz koncert galowy wraz z bankietem w Operze Narodowej – Teatrze Wielkim (zdjęcia tutaj).

Przyznam się jednak, że niestety, moim zdaniem te atrakcje nie były aż tak wiele warte i w sumie największym plusem tychże spotkań była możliwość porozmawiania, tudzież także poznania przybyłych osobistości, z wybitnymi pracownikami naukowymi (a często też i praktykującymi prawnikami bądź rzecznikami patentowymi) na czele.

Jeśli chodzi o same wykłady, to problemy były dwa. Po pierwsze zbyt duże sformatowanie wobec przybyłych gości. Nawet jeśli na konferencji było mniej ludzi niż w Teatrze, to i tak były tam takie osoby, których kompletnie nie interesuje (czy nawet nie mają większej wiedzy) choćby problematyką znaków towarowych, albo (jak w moim przypadku) wynalazków biotechnologicznych. Z założenia więc, tematyka referatów musiała być na najwyższym pułapie ogólności, trudno więc tutaj oczekiwać na jakieś rewelacje. Drugi problem to czas. Każdemu z prelegentów dano około 20 minut na wystąpienie. Zważywszy że całą impreza była nieco „obsunięta”, Pani Prezes dr Alicja Adamczak, każdego starała się dyscyplinować, co nie dość że trochę nie fajnie wyglądało to jeszcze kończyło się takim efektem, że jak ktoś już w miarę do czegoś ciekawego dochodził, co wykraczało choćby minimalnie poza podstawy, to musiał kończyć. Zasadniczo więc, mogę tylko dodać, że najciekawszymi wystąpieniami były prezentacje prof. dr hab. Krystyny Szczepanowskiej-Kozłowskiej o wzorach przemysłowych (nic odkrywczego w treści – z racji ww. powodów – ale najbardziej profesjonalnie i wciągająco przygotowane) oraz prof. dr hab. Ryszarda Skubisza o znakach towarowych. Ten ostatni wykład zapowiadał się chyba najfajniej, ale że Profesorowi w sposób całkowicie nieprofesjonalny niemalże odebrano głos, to udało się właściwie powiedzieć tylko, że – zdaniem Profesora oczywiście – nie ma już potrzeby wprowadzać żadnych regulacji, które ustanowią coś w rodzaju „światowego znaku towarowego”, skutecznego wszędzie oraz to, że ochrona znaków towarowych, przyjęta na terenie WE, jak i w RP jest na tyle duża, iż nie ma zasadniczo potrzeby nic tu dodatkowo zmieniać.

Jeśli zaś chodzi o wieczorną galę, to wyróżnić tam można dwie rzeczy. Jedna, to część artystyczna i tu też (choć to może mniej interesuje czytelników bloga), repertuar był skrojony pod najbardziej przeciętnego widza, więc generalnie była sztampa i nuda. Za jednym wyjątkiem – i na to chcę zwrócić właściwie tylko uwagę – tj. tańcem wykonanym przez parę Anna Lorenc, Robert Bodnara. Naprawdę przepiękna i oryginalna rzecz. Nie znam się za bardzo na tańcu, tym bardziej współczesnym, więc nie do końca potrafię powiedzieć, czy był to właśnie taniec współczesny, czy jeszcze balet, ale układ choreograficzny, wykonywany jeszcze dodatkowo do – powiedziałbym – wręcz transowej muzyki Wojciecha Kilara powalił mnie absolutnie. Jak ktoś będzie miał okazję obejrzeć ten występ to gorąco polecam.

Druga część gali (koncertu), pomijając bankiet, który miał miejsce już po oficjalnym programie to wręczanie (dodatkowych, bo cześć była na konferencji) nagród i wyróżnień (z Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski dla prof. dr hab. Michała du Vall’a) oraz czas dla przemówień i laudacji. Wśród nich, moją szczególną uwagę przyciągnęło wystąpienie Wiceprezesa Rady Ministrów, Ministra Gospodarki Waldemara Pawlaka. Otóż, przyznać muszę, że nie do końca wiem, jakie po tym wystąpieniu należy wysnuć wnioski. Wystąpienie było dość dziwne i chaotyczne, co znających w miarę wypowiedzi WCz. Waldemara Pawlaka może aż tak nie dziwi. Właściwie to przypominało mi to coś na kształt „Lapidarium” Kapuścińskiego, a więc zestaw jedno lub dwuzdaniowych sentencji, luźno bądź wcale ze sobą niepowiązanych, o różnym jednak kunszcie. Przykładowo, jeden z fragmentów poświęcony był przytoczeniu słów jakiegoś szejka arabskiego, który miał rzekomo powiedzieć, iż epoka kamienia łupanego nie skończyła się dlatego, że zabrakło kamienia, ale dlatego, że wynaleziono coś nowego.

Ale to nie było jeszcze najciekawsze. W pewnym momencie bowiem, Premier Pawlak wspomniał o tym, (po mojemu nie tylko w sposób lekko wewnętrznie sprzeczny, co wręcz sprzeczny z samą ideą obchodów „90-lecia ochrony własności przemysłowej”) że potrzebna jest bardzo mocna ochrona z jednej strony i bardzo luźna z drugiej. Cokolwiek to miało dokładnie znaczyć, w dalszej części wystąpienia wspomniano jeszcze doniosłość ruchu licencji open content. Wprawdzie ten fragment mógł niejako sugerować, że wystąpienie pisał ktoś inny (ghostwriter), gdyż prócz ruchu open source” pojawił się też ruch „komon kreatiw” (tak dokładnie), ale z drugiej strony trudno też odmówić zainteresowania Premierowi wolnym dostępem do wiedzy. Tak jak wspominam, nie do końca wiem, co chciał powiedzieć Premier Pawlak, ale po mojemu był tu pewien dysonans w stosunku do nurtu bądź co bądź z założenia kreowanego przez UPRP. Co z tego może wynikać? Być może nic, ale być może Premier Pawlak będzie właściwym i najlepszym adresatem wszelkich ruchów działających w Polsce na rzecz poluzowania węzła własności intelektualnej. W każdym razie myślę, że jeśli już, to tam właśnie (Ministerstwo Gospodarki) warto próbować przekonywać do tych idei.

« »