Prawie jak patent?

Pamiętam jak na zajęciach z prawa uczciwej konkurencji, prowadzonych przez dra Podreckiego, jedna z koleżanek, która była dość mocno zazwyczaj oderwana od rzeczywistości (potrafiła np. cały wykład bawić się jakimś liściem dębu czy coś), wypaliła nagle z pytaniem: „a co to właściwie jest to całe know-how?”. Pytanie wywołało oczywistą wesołość, bo w sumie na pierwszy rzut oka odpowiedź jest jasna i znana. Ale im więcej lat upłynęło i im więcej się teoretycznie powinno wiedzieć, tym trudniejsza zdaje się ta odpowiedź.

Wracam do tego tematu, bo kilka dni temu w Dobrej Firmie opublikowano krótki artykuł Pań prawniczek z Kancelarii Prawnej Chałas – Agnieszki Siwy i Izabeli Sokołowskiej-Kulas, pt. ” Gdzie szukać definicji know-how”. A że właśnie wróciłem z urlopu i zrobiłem mały przegląd prasy, uznałem że warto o tym kilka słów napisać (choćby po to, by dać odpowiedź koleżance ze studiów, ale też trochę i sobie i może innym, bo jak szykałem w necie informacji o prawnej stronie know-how to niewiele właściwie jest do znalezienia).

Autorki zwracają uwagę, że w polskim porządku prawnym brak jest kompleksowej definicji przedmiotowego pojęcia i z tej przyczyny analizują je na gruncie kilku aktów prawnych, różnego szczebla i charakteru, porównując zapisy przedstawione w:
– art. 22b ust. 1 pkt 7 ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych (DzU z 2000 r. nr 14, poz. 176) oraz w art. 21 ust. 1 pkt 1 ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych (DzU z 2000 r. nr 54, poz. 654)
– § 2 pkt 2 rozporządzenia Rady Ministrów z 30 lipca 2002 r. w sprawie wyłączenia niektórych kategorii porozumień dotyczących transferu technologii spod zakazu porozumień ograniczających konkurencję (DzU z 2002 r. nr 137, poz. 1152) (nawiasem mówiąc nieobowiązujące, nawet w chwili publikacji artykułu, ale podobne definicje były często stosowane przez ustawodawcę w innych tego typu rozporządzeniach, więc można na nie ewentualnie zwrócić uwagę)
– rozporządzeniu Komisji (WE) nr 772/2004 z 7 kwietnia 2004 r. w sprawie stosowania art. 81 ust. 3 traktatu ustanawiającego Wspólnotę Europejską do kategorii porozumień o transferze technologii (DzUrz UE L 123 z 27 kwietnia 2004 r., s. 11 – 17).

Podsumowując zebrane definicje, Autorki dochodzą do dwóch konkluzji, których zasadność moim zdaniem wymaga choćby krótkiego komentarza. Pierwszą z uwag Autorek jest bowiem to, że generalnie know-how to „informacje nieopatentowane”, a więc „niemal wynalazek”, gdyż: „Know-how stanowić będzie taki zespół informacji, które mogą być zbliżone w swej formie i treści do wynalazku, w postaci produktu bądź też opracowanej metody (sposobu), lecz nie może być zarejestrowany w Urzędzie Patentowym jako przedmiot patentu”.

Druga uwaga natomiast odnosić się będzie do ostatniego fragmentu artykułu, w którym podano, że „dla potrzeb obrotu gospodarczego informacje muszą (podkr. – GJP) mieć charakter poufny”, natomiast w kategoriach prawa podatkowego informacje nie muszą mieć charakteru poufnego. Aby wyjaśnić dlaczego chcę dodać kilka uwag, muszę przypomnieć, że Autorki odnoszą się tylko do definicji funkcjonujących w opisanych aktach prawnych. Natomiast oprócz nich, funkcjonuje też w prawie, niejako niezależnie, pojęcie know-how ukute przez doktrynę. Jakkolwiek także ono nie jest różnorodne. W jednej ze starszych książek (kiedy to jeszcze nauka angielskiego nie była u nas zbyt popularna) jakie nabyłem swego czasu drogą kupna, S. Grzybowski przypomina łopatologicznie, że know-how to po prostu wzięte z języka potocznego „wiedzieć jak”, które zostało dość powszechnie przyjęte (zob. S. Grzybowski, A. Kopff, J. Szwaja, S. Włodyka, Zagadnienia prawa wynalazczego, Warszawa 1969, s. 232). Trzeba jednak zauważyć, że tenże Autor, owo „wiedzieć jak” zdawał się odnosić także tylko do nieopatentownych wynalazków (względnie analogicznie też do wzorów użytkowych i zdobniczych, czy projektów racjonalizatorskich).

Z czasem jednak w piśmiennictwie, rozszerzano definicję know-how. Już choćby samo rzobudowane tłumaczenia istoty zagadnienia (np. poprzez tłumaczenie, że know-how to „zdolność, wiedza lub umiejętność uzyskania określonego rezultatu lub prowadzenia jakieś działalności – por. m.in. S. Sołtysiński, Projekty wynalazcze [w:] System prawa własności intelektualnej. Prawo wynalazcze, t. III pod red. J. Szwaji, A. Sołtysińskiego, Ossolineum 1990, s. 63), pozwalało dojść do dwóch ważnych kwestii. Zgodnie z pierwszą, know-how nie musiało dotyczyć tylko nieopatentowanych wynalazków, czy nawet szerzej, nie musiało odnosić się tylko do kwestii technicznych, czy produkcyjnych (takie, wąskie, rozumienie tego terminu przyjął w owym czasie np. Sąd Wojewódzki w Warszawie w postanowieniu z 2 lipca 1990 r., XIV GR 1/90, Orzecznictwo Gospodarcze, 1991, z. 2, s. 8), ale mogło odnosić się także do kwestii nietechnicznych – np. sposobu prowadzenia usług, metod reklamy, informacje o charakterze organizacyjnym, czy fiansowym (za możliwością takiego szerokiego rozumienia m.in. E. Wojcieszko-Głuszko, Ochrona prawna know-how prawie polskim na tle porównawczym, ZNUJ PWiOWI 2002, z. 81, s. 28 oraz E. Traple, Ochrona informacji stanowiących tajemnice przedsiębiorstwa w ZNKU a ochrona tajemnic ujawnionych w trakcie negocjacji.

Po drugie, szerokie rozumienie definicji know-how doprowadziło do tego, że rozróżnia się know-how poufne (któremu niedaleko już do tajemnicy przedsiębiorstwa) oraz know-how jawne (zob. E. Traple, op.cit., jak również cytowana E. Wojcieszko-Głuszko, s. 17).

Skonfrontowanie przytoczonych w skrócie uwag wskazanych w piśmiennictwie z treścią artykułu w Rzepie pokazuje m.in., że:
a) nie tylko definicje normatywne, ale i doktrynalne są dość różnorodne

b) nie ma specjalnej potrzeby tworzenia jednej definicji legalnej, skoro przez tyle lat praktyka sobie radziła bez żadnej nawet wypowiedzi w tej kwestii ustawodawcy

c) definicje które już istnieją w aktach normatywnych powinny być stosowane tylko na potrzeby tych aktów, inaczej mogą wywołać zbyt wiele zamieszania w związku z powszechnym (potocznym) rozumieniem omawianego pojecia

d) nie ma specjalnego uzasadnienia ograniczanie know-how tylko do kwestii techniczno-produkcyjnych

e) nie istnieje żaden obowiązek, aby w obrocie gospodarczym know-how miało charakter poufny. Wprost przeciwnie, w ramach swobody kontraktowania przedsiębiorcy mogą sobie – o ile znajdą w tym jakiś cel – wymieniać know-how jawne i wcale nie znaczy to, że nie będzie ono korzystało z ochrony prawnej. Natomiast z pewnością dla know-how poufnego będzie ona szersza (choćby dzięki uznk).

« »