Ostrożnie z używaniem czcionek

Całkiem niedawno zgłosiła się do mnie jedna interesująca spółka, zajmująca się wszystko mającymi portalami internetowymi i w ogóle jakąś telewizją internetową i cuda-wiankami. Jedną z kliku kwestii w jakich im trzeba było doradzać było rejestracja ich znaków towarowych. A co to ma wspólnego z czcionkami?

Otóż, jednym ze znaków, było fantazyjne logo (znak słowno-graficzny), który jak się okazało po wymianie maili z grafikiem, zawierało słowo zapisane bardzo charakterystyczną czcionką o dziwnie brzmiącej nazwie. Na moje pytanie o licencje dotyczące tej czcionki czy w ogóle jakieś informacje skąd się to wzięło i dlaczego wszyscy od prezesa po grafika robili zdziwione oczy i pytali: a do czego to nam potrzebne?

No więc tłumaczyłem różne zawiłości, że z tymi czcionkami to nie tak prosto, bo to z jednej strony niektórzy mówią że to program komputerowy i że sobie nawet nie zawsze można drukować co się chce, a także że czasem to może być i utwór w rozumieniu prawa autorskiego i problem gotowy.

Na początku nie wierzyli, uśmiechali, w końcu wysłali dowód przelewu zakupu tejże nieszczęsnej czcionki, gdzie jak byk widniało: do użytku na 5 komputerach i w druku na 1 drukarce. No więc znów problem, że oni przecież to kupili (za chyba 25 $) i że to powinno załatwić sprawę. No ale że ostatecznie udało się to lekko wyperswadować i logo zmieniliśmy trochę to problem zasadniczo odpadł.

Piszę to jednak dlatego, że kilka dni temu na przesłynnym blogu IPKat ukazał się post, mocno o ten temat zahaczający . Jak możemy się z niego dowiedzieć, (zob. też info na stronach People’s Daily, tudzież na blogu IPDragon) niejaka Founder Electronics złożyła pozew przeciwko Proctor and Gamble (Guangzhou), twierdząc, że ta ostatnia używała czcionek (fonts) na swoich produktach, w tym na szamponie Rejoice, bez zgody Founder Electronics. Jeśli ktoś chciałby wchodzić w szczegóły, to rzecz rozchodzi się o czcionki (fonts) o nazwach Qian style” i „Cartoon style”. Najważniejsze jednak, że z uwagi na naruszenie praw autorskich do rzeczonych czcionek (fonts), Founder Electronics domaga się odszkodowania w wysokości miliona i 478 tys. yuan’ów (tj. po mojemu gdzieś ponad 400 tys. PLN).

Zobaczymy jak się sprawa skończy, rzecz to ciekawa niewątpliwie i godna uwagi, niemniej jednak już teraz warto zwrócić uwagę. Spory o ochronę praw autorskich do czcionek (fonts, fontów, a chyba najbardziej właściwie – krojów pisma). Ani nie chcę tutaj przesądzać racji jednej lub drugiej strony. Po prostu zwracam uwagę. Przezorny zawsze u(bez)pieczony;)

Na marginesie dwa jeszcze linki:
– pierwszy do notatki prasowej o innym sporze Founder Electronics o ochronę swoich czcioonek. Pozwanym był m.in. Blizzard Entertainment, w związku z użyciem spornych czcionek w znanej grze „World of Warcraft”. Choć sprawa ta jest starsza, dotyczyła dużo większej kwoty i wiele serwisów internetowych o niej wspomina, to nijak nie mogę znaleźć odpowiedzi na pytanie, czy ona się aby skończyła czy nie. Może się dogadali?
– drugi link, zupełny już margines sprawy, odsyła do portalu China Law and Practice. Tak sobie bowiem pomyślałem, że jak by ktoś był w Chinach i chciał kupić sobie wspomniany szampon Rejoice, a przez przypadek kupi Rejuice, to może chciałby wiedzieć jak się rzecz ma na gruncie chińskiego prawa;)

« »