Orzeczenie Sądu Polubownego ds. domen – dobre czy nie?

Przedmiotowy wyrok (z dnia 15 marca 2006r., Sygn. akt 61/05/PA) jest ważny i ciekawy. Ale nie brakuje w nim niestety elementów wątpliwych.

Po dość długiej przerwie, bo były problemy i z internetem i z samą stroną. Ale udało się naprawić i mam nadzieję, że teraz będzie już wszystko ok. Na razie wrzucam zaległe „newsy”, które kiedyś przygotowałem, ale nie mogłem wrzucić na stronę.

Ostatnio, na stornach Polskiej Izby Informatyki pojawiło się nowe orzeczenie dotyczące strony sitagroup.pl. Przedmiotowy wyrok (z dnia 15 marca 2006r., Sygn. akt 61/05/PA) jest ważny i ciekawy. Ale nie brakuje w nim niestety elementów wątpliwych.

Wprawdzie informacja o publikacji tego orzeczenia ukazała się już kilka dni temu, ale jakoś nie było czasu, żeby dokładnie przeczytać uzasadnienie i napisać jakieś swoje przemyślenia. No więc teraz to postaram się nadrobić.

Otóż więc, nie wnikając w szczegóły, trzeba tylko wspomnieć, że w sprawie, będącej przyczyną wydania wyroku, powód – Sita S.A., dość znana w Polsce spółka zajmująca się m.in. gospodarką odpadami, żądała ustalenia naruszenia jej praw w wyniku rejestracji strony sitagroup.pl. Okazało się jednak, że pozwanym jest osoba fizyczna (członek zarządu firmy zajmującej się obsługą informatyczną SITY, która wcześniej zarejestrowała domenę na siebie). Było to więc istotne novum w dotychczasowej praktyce Sądu, gdzie chyba wszystkie dotąd sprawy rozgrywały się między przedsiębiorcami.

W takim stanie rzeczy, sędzia – prof. Ewa Nowińska, trafnie uznała, że nie można opierać swych żądań o ustawę o zwalczeniu nieuczciwej konkurencji. Uzasadnienie poświęca sporo miejsca sprawie możliwości stwierdzenia popełnienia deliktu nieuczciwej konkurencji. Ostatecznie, Sąd stwierdza, że: „należy uznać, iż zarówno akt zakupu adresu internetowego przez Pozwanego jak i chęć jego odsprzedaży ma charakter incydentalny i jednorazowy. Konsekwencją takich wniosków jest to, że Pozwany nie prowadzi działalności gospodarczej, nawet ubocznej, w rozumieniu ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji i tym samym nie posiada w tym zakresie legitymacji biernej”.

To bardzo dobra konkluzja, dlatego wydawałoby się, że podstawowa teza orzeczenia, za jaką należy chyba uznać następujące zdanie:

„jednorazowy zakup domeny przez osobę fizyczną choćby z chęcią dalszej odsprzedaży, nie jest per se zachowaniem sprzecznym z prawem”

jest ok. Ale ja jednak nie do końca jestem pewny czy tak rzeczywiście jest.

Powód bowiem oparł swoje żądania nie tylko na uznk, ale i na kc (ochronie dóbr osobistych). Tymczasem, uzasadnienie odnośnie tego drugiego zarzutu przedstawia nam jedynie bardzo skrótowe, wręcz zdawkowe wyjaśnienia. Właściwie odmowa zastosowania art. 23 i 24 kc wynika z jednego zdania, które brzmi tak:

„Pamiętać jednak należy, że używanie danej nazwy przez podmiot nie pozostający w stosunku rzeczywistej lub potencjalnej konkurencji, zwykle [podkr. –GJP] nie może być postrzegane jako zagrożenie dla firmy w rozumieniu przepisów kodeksu cywilnego”.

Jednak brak jakiegolwiek uzasadnienia takiego stwierdzenia. Sprawa naruszenia dóbr osobistych osoby prawnej przez rejestrację domeny (lub jej posiadanie, nawet bez używania, najwyżej w celu np. odsprzedaży) jest bardzo skomplikowana. Nie przesądzam, czy w sporze dotyczącym strony sitagroup.pl doszło do popełnienia takiego czynu niedozwolonego, ale nic nie wnosi niestety uzasadnienie orzeczenia, które mogło się w tej sprawie szerzej wypowiedzieć.

Szersze uzasadnienie swojego stanowiska byłoby tym bardziej pożądane, że – jak się wydaje – odmienne zdanie wyraził ten sam sąd w wyroku wydanym miesiąc później (choć publikowany był zdaje się wcześniej, ale może mi się coś pokręciło). Chodzi tu o orzeczenie z dnia 19 kwietnia 2006r. (Sygn. akt 52/05/PA) w sprawie strony 4funtv.pl. Otóż, arbiter – mec. Piotr Nowaczyk, rozważając możliwość naruszenie także dóbr osobistych własnie (bez wnikania w nieuczciwą konkurencję czy znaki towarowe) stwierdził wówczas, że:

„Powód ma prawo do roszczeń zapobiegawczych z art. 439 kc przyjmując, że sama rejestracja nazwy domeny pokrywającej się w znacznej części z jego firmą (częścią nazwy) stwarza stan bezpośredniego zagrożenia szkodą”.

Po mojemu jest to jakaś sprzeczność, a przynajmniej sprzeczność do czasu aż się nie sprecyzuje pewnych stanowisk i się ich nie uzasadni. Ja generalne mam dość liberalne stanowisko do (domniemanych) naruszeń tego typu, dlatego też popieram co do zasady cytowane zdanie o tym, że samo posiadanie (zakupienie) domeny, nawet z chęcią odsprzedaży nie stanowi naruszenia prawa. Tym bardziej jeśli chodzi o osobę fizyczną. Natomiast chciałbym zobaczyć poważną i rozbudowaną argumentację, pokazującą, że taka reguła w pełni znajduje też potwierdzenie w zakresie roszczeń z tytułu ochrony dóbr osobistych. Przedstawiane orzeczenie, niestety moim zdaniem tego zadania nie spełnia.

« »