Ochrona tajemnicy korespondencji i komunikowania – odsłon kilka.

Ciekawe może więc być pytanie: czy skoro generalnie przyjmuje się, że zgoda wyłącza bezprawność naruszenia dóbr osobistych, to można stworzyć jakąś ogólnonarodową zgodę pod postacią badań opinii publicznej? (zgoda nie jest przecież czynnością prawną – zob. Z. Radwański, „Prawo cywilne-część ogólna”, Warszawa 1999, s. 160 – nie trzeba by więc tego dokonywać w formie referendum, czy wyborów).

Jak podaje m.in. Vagla, amerykański sąd dystryktowy orzekł, że autoryzowany przez Prezydenta USA program monitorowania obywateli (podsłuch rozmów telefonicznych, a także poczty elektronicznej) naruszał i narusza Pierwszą oraz Czwartą Poprawkę do Amerykańskiej Konstytucji, a także jest sprzeczny z ustawą the Foreign Intelligence Surveillance Act, która została przyjęta przez Kongres w 1978 roku, po skandalu Watergate. Dopatrzono się również naruszenia the Administrative Procedures Act oraz zasad podziału władzy. Wprawdzie Amerykański Departament Sprawiedliwości zapowiedział złożenie apelacji, ale chyba sprawa jest już na tyle rozdmuchana, że prawdopodobnie program zostanie wstrzymany na stałe.

Ciekawe jest jednak to, że orzeczenie amerykańskiego sądu niekoniecznie spotkać się musi z odczuciem obywateli. Nie tak dawno, w przywołanym serwisie prawo.vagla.pl przeprowadzono mini ankietę pt. Co jest ważniejsze – bezpieczeństwo narodowe czy dostęp społeczeństwa do informacji?. Wiadomo że specyfika użytkowników tegoż serwisu jest wyjątkowa, dlatego bezapelacyjnie więcej było zwolenników priorytetowego znaczenia wolnego dostępu do równowagi. Jednak nawet i tam 17% internautów wybrało jako ważniejszą – ochronę interesu narodowego.

Nie mam niestety na ten temat żadnych danych, ale jestem prawie pewien, że w przypadku walki z terroryzmem (a więc nie tylko ochrona np. interesu narodowego, ale i jednostkowych interesów obywateli) wynik ankiety byłby zgoła odmienny. Innymi słowy patrząc dziś na ludzi na lotniskach, którzy bez oporu jako jedyny bagaż podręczny zabierają paszport, którzy nawet coraz częściej skłonni uznać są tortury za odpowiedni środek do walki z terroryzmem, to wydaje mi się, że większość populacji zgodziłaby się na podsłuchiwanie ich i przeglądanie korespondencji, gdyby mogło to uchronić ich przed atakiem islamskich fundamentalistów.

Ciekawe może więc być pytanie: czy skoro generalnie przyjmuje się, że zgoda wyłącza bezprawność naruszenia dóbr osobistych, to można stworzyć jakąś ogólnonarodową zgodę pod postacią badań opinii publicznej? (zgoda nie jest przecież czynnością prawną – zob. Z. Radwański, „Prawo cywilne-część ogólna”, Warszawa 1999, s. 160 – nie trzeba by więc tego dokonywać w formie referendum, czy wyborów).

A jeszcze uzupełniając kwestię zgody, okazuje się dziś, że nawet osoby, które uznaje się za dalekie od zgody na ingerencje w ich prywatność (libertarianie), i dalekie od zgody na ingerencje przez wielkie korporacje informatyczne (infoanarchiści), takie decyzje podejmują. Przykładem ceniony przeze mnie Maciej Miąsik, który pisze: „Wiem, Google czyta moje dokumenty, archiwzuje i pewnie analizuje je na wiele sposobów – cóż taka jest cena tej wygody. Gorzej, że jakaś przyszła władza może kiedyś wykorzystać to, co piszę sobie w ten sposób (jak i moją pocztę w serwisie GMail). Trudno, trzeba zaryzykować – czasem za poglądy też się cierpi”.

Ciekawe.

Ciekawe jeszcze, że powyższy temat (zgody na skanowanie korespondencji w Gmail’u) porusza Dominik Wałkowski w artykule „Naruszenie prywatności w Internecie poprzez ingerencję w tajemnicę korespondencji” (PIPWI UJ, Kraków 2006, Zeszyt 93, s. 263 i n.). Artykuł dość ciekawy, szczególnie że porusza kilka interesujących kwestii. Na szczególną uwagę moim zdaniem zasługuje przede wszystkim odpowiedź na następujące pytania postawione przez autora (który niestety nie stara się specjalnie udzielić na nie odpowidzi):

– czy przesyłanie maili w opcji „Prześlij dalej” może być w niektórych przypadkach uznane za nienaruszające prawa (tajemnicy korespondencji, prywatności, ogólnie dóbr osobistych)?

– czy przesyłanie prywatnych wiadomości przez osobę trzecią na adres firmowy skanowany przez pracodawcę, może być uznany za naruszenie prawa przez tego ostatniego?

Może spróbuję coś o tym w następnych wpisach.

« »