O tzw. opłatach półkowych

Nieco ponad rok temu, Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 26 stycznia 2006r. (II CK 378/05, „Wokanda” 2006/6, s. 8) wyraził swoje zdanie na temat art. 15 ust. 1 pkt 4 ustawy z 16 kwietnia 1993r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, mówiącego o pobieraniu „innych niż marża handlowa opłat za przyjęcie towaru do sprzedaży” – czyli o tzw. opłatach półkowych właśnie. Orzeczenie to dość kontrowersyjne, ale od czasu jego wydania sądy zaczęły przyjmować koncepcję przedstawioną przez SN i przyznają zwroty opłat dostawcom do hipermarketów. Pomimo dość ważnego znaczenia przedmiotowego wyroku, nie doczekał się on specjalnej analizy. Aż do teraz, kiedy to w kolejnym numerze czasopisma „Glosa – Prawo Gospodarcze w Orzeczeniach i Komentarzach” (numer 2/2007), ukazała się praca dr hab. Krystyny Szczepanowskiej-Kozłowskiej pt. „Pobieranie innych niż marża handlowa opłat za przyjęcie towaru do sprzedaży – glosa do wyroku Sądu Najwyższego z 26 stycznia 2006 r. (II CK 378/05) 105”. Ale po kolei.

Najpierw, dla tych co nie znają orzeczenia, wklejam trzy tezy, wynikające z owego orzeczenia, a pod tekstem jest jeszcze cała treść uzasadnienia:

1. Pobieranie przez przedsiębiorstwo handlowe „innych niż marża handlowa opłat za przyjęcie towaru do sprzedaży” (art. 15 ust. 1 pkt 4 ustawy z dnia 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji) stanowiło – również przed nowelizacją (art. 1 pkt 3 ustawy z dnia 5 lipca 2002 r. o zmianie ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji) – czyn nieuczciwej konkurencji.
2. Zastrzeganie dodatkowych opłat przez przedsiębiorcę handlowego za samo to, że kupowane od dostawcy towary znajdą się w sprzedaży w sklepach należących do tego przedsiębiorcy, utrudnia w sposób oczywisty dostęp do rynku i w ten sposób narusza dobre obyczaje handlowe, o których mowa w art. 3 ust. 1 art. 15 ust. 1 pkt 4 ustawy z dnia 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji.
Taka umowa, jako sprzeczna z zasadami współżycia społecznego, jest nieważna.
3. Art. 18 ustawy z dnia 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji zawiera dodatkowe instrumenty ochrony przed metodami nieuczciwej konkurencji oraz sankcje za jej praktykowanie, które uzupełniają katalog środków tradycyjnych, przewidzianych w tej mierze w Kodeksie cywilnym dla wadliwych czynności prawnych.

Jak wspomniałem, po tym wyroku sądy zaczęły przyznawać rację dostawcom. Można o tym było przeczytać szerzej w jednym z niedawnych „żółtków”:


Wyroki zapadające w sądach rejonowych lub okręgowych, m.in. w Warszawie, Radomiu, Tychach, Katowicach, Piotrkowie Trybunalskim oraz w Rzeszowie, przyznają rację dostawcom (na razie są jeszcze nieprawomocne). Nakazują sieciom zwrot wielu milionów złotych wraz z odsetkami ustawowymi, lecz tylko za ostatnie trzy lata (roszczenia dostawców za wcześniejsze okresy uległy przedawnieniu).

Wcześniej jeszcze, Rzeczpospolita pisała też szerzej o podobnym orzeczeniu, wydanym przez jakiś Sąd Apelacyjny. Niestety podano tam tylko nr sygnaturki, bez daty i bez umiejscowienia sądu, więc nie wiem skąd pochodziło (jak by ktoś wiedział, to będę wdzięczny za info; w owym tekście podano tylko „sygn. I ACa 269/06”).

No tak, ale sądy swoje, a treść orzeczenia trochę pozostawia do życzenia. Mnie najbardziej na początku zaskoczyła śmiała teza, o zrównaniu naruszenia dobrych obyczajów z naruszeniem zasad współżycia społecznego, a tym samym, uznaniu, że umowy naruszające dobre obyczaje są nieważne. W tym miejscu należy więc po raz pierwszy odesłać do tekstu Pani Profesor, która bardzo ładnie rozprawia się z tym dość dziwnym stanowiskiem, konlkudując:


Ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji ma charakter kompleksowy. Zakresem swej regulacji obejmuje ona przepisy mające na celu zapobieganie i zwalczanie nieuczciwej konkurencji w działalności gospodarczej, w czym również zawiera się regulacja odpowiedzialności cywilnej za dokonanie delikt w postaci czynu nieuczciwej konkurencji. Ze względu na powyższe należy uznać, że to przepisy kodeksu cywilnego, a nie ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji mają w rozpatrywanym zakresie charakter posiłkowy.

Drugą rzeczą, na którą autorka glosy słusznie zwraca uwagę, to fakt, że SN „w swoich rozważaniach nie odniósł się do jednej z najistotniejszych bodaj kwestii na gruncie art. 15 ust. 1 pkt 4 uznk, a mianowicie do zakresu zastosowania tego przepisu i podjęcia próby wyjaśnienia co oznacza zawarte w nim sformułowanie >>inne niż marża handlowa opłaty za przyjęcie towaru do sprzedaży<<”. Rzeczywiście, brak jest ustaleń SN co do tego czym ma być np. owo „przyjęcie towaru do sprzedaży” (czy to sprzedaż, czy jakiś komis, umowa agencyjna?), co to właściwie ta marża handlowa jest (co może wchodzić w zakres tego pojęcia). W braku wypowiedzi SN, na te pytania próbuje odpowiedzieć komentatorka orzeczenia. Co do zasady słusznie. Z jednym jednak wyjątkiem.

Pani Profesor, uznaje bowiem m.in., że nie do zaakceptowania jest teza, że wszystkie świadczenia pieniężne dostawcy na rzecz kupującego, które nie będą stanowiły świadczeń wynikających stricte z umowy sprzedaży, będą stanowiły czyn nieuczciwej konkurencji. Takie stanowisko, wynika z nieco błędnego moim zdaniem założenia. Otóż glosatorka, opisując złożoność relacji między dostawcą (sprzedawcą) a hipermarketem, podaje, że:


Należy jednak pamiętać, że sprzedaż produktu przez hipermarkety stwarza dla ich dostawców swoistą gwarancję zbycia towarów. Dzieje się tak między innymi dlatego, że podmioty takie – prowadzące profesjonalną sprzedaż różnorodnych towarów konsumentom na ogromną skalę – mają wiedzę dotyczącą upodobań i zachowań konsumenckich. Wiedza, jaką posiada taki podmiot – dotyczącą np. wyeksponowania towaru, jego wielkości, czy szaty graficznej – ma określoną wartość, ponieważ pozwala na łatwiejsze zbycie danego produktu, a co za tym idzie, zwiększenie wolumenu sprzedaży danych towarów. Należy podkreślić, że posiadanie tej wiedzy przez podmioty sprzedające towary bezpośrednio konsumentom wiąże się z określonymi wydatkami po ich stronie, polegającymi chociażby na zatrudnieniu odpowiednich osób badających takie preferencje. Okazuje się zatem, że podmiot taki może nie tylko sprzedawać towary danego dostawcy, ale również w sposób efektywny przekazać mu odpowiednią wiedzę, wpływającą na atrakcyjność danego produktu, a tym samym możliwość jego sprzedaży.

No i tu niestety pozwalam się nie zgodzić. Być może powyższe stanowisko wypływa z tego, że autorka glosy, w ramach swojej pracy obsługuje raczej duże podmioty gospodarcze (w tym sieci hipermarketów właśnie) i stara się przedstawić te stosunki w taki właśnie sposób. Ja natomiast reprezentuję raczej (na razie;) dostawców i sprzedawców i dla nich od hipermarketów wyciągam pieniążki za nieuzasadnione opłaty. Stąd moje założenia są diametralnie inne. Ale nie wynikają one li tylko wcale z „przypisania” do jednej ze stron sporu. Okazuje się bowiem, że ogromna większość dostawców do hipermarketów jest na tych relacjach stratna. Nieważne jest więc doświadczenie hipermatketu, jego możliwości zbytu, znajomość preferencji konsumentów itp. itd. Nie ma właściwie żadnej gwarancji zbycia, a opłacalność jest bliska zeru, a – w zależności od asortymentu – bardzo, bardzo często ujemna. I nie jest to tylko zdanie tych dostawców, z którymi miałem osobisty kontakt. We wskazanym powyżej tekście z Rzepy podobne zdanie wyrażają m.in. Leszek Kawski, dyrektor generalny Krajowej Rady Drobiarstwa Izby Gospodarczej czy Waldemar Broś, wiceprezes Krajowego Związku Spółdzielni Mleczarskich. Także w innych miejscach można znaleźć podobne zdanie – por. m.in. opinie Jerzego Misiaka, prezesa WSP Społem Kielce oraz Bogdana W. Śliwy, dyrektora ds. handlu Profi S.A.

Zresztą nie wiem czy może być inaczej, skoro tych dodatkowych opłat jest cała masa. W zależności od hipermatketu nawet 20-30. Jak ironizuje przywoływany wyżej p. Waldemar Broś: „prawie za wszystko biorą, nie wyceniają jedynie powietrza”. Niestety nie jest to takie dalekie od prawdy.

Podsumowując, wyrok SN nie jest idealny. Zawiera sporo braków, a miejscami jest zupełnie idiotyczny (w zakresie uznania nieważności umowy na podstawie art. 58 kc). Ale co do zasady jest słuszny i moim zdaniem wydobywa cel wskazany w art. 15 ust. 1 pkt 4, niezależnie od nieudolności ustawodawcy w zdefiniowaniu tego przepisu, jak i niezależnie od wspomnianych braków w treści uzasadnienia samego orzeczenia.


*) Jeszcze mam tylko jedną uwagę osobistą. Choć bowiem moje poglądy zmierzają raczej ku liberalno – konserwatywnym, a więc swoboda umów jest generalnie najwyższą wartością, to w takich przypadkach, jak ten 15.1.4 uznk, czy np. 36.4 prawa prasowego, mam nie lada problem, czy jednak czasem tej swobody nie należy lekko ograniczać. Ale to taka zupełnie marginesowa uwaga, może jeszcze trzeba mi czasu, żebym się całkiem ukształtował;)

2006.01.26 wyrok SN, II CK 378/05, LEX nr 172222

Przewodniczący: Sędzia SN Józef Frąckowiak.
Sędziowie SN: Antoni Górski (spr.), Krzysztof Pietrzykowski.
Protokolant: Anna Wasiak.

Sąd Najwyższy w sprawie z powództwa „V.” – Spółki z ograniczoną odpowiedzialnością w G. przeciwko „J.” – Spółce z ograniczoną odpowiedzialnością w P., obecnie „J.” – Spółka Akcyjna w P. o zapłatę, po rozpoznaniu na rozprawie w Izbie Cywilnej w dniu 26 stycznia 2006 r., kasacji strony pozwanej od wyroku Sądu Apelacyjnego w Poznaniu z dnia 2 lutego 2005 r., oddala kasację i zasądza od pozwanej na rzecz powódki 1.800 (jeden tysiąc osiemset) zł zwrotu kosztów postępowania kasacyjnego.

Sąd Okręgowy w Poznaniu wyrokiem z dnia 22 kwietnia 2004 r. zasądził od pozwanej na rzecz powódki kwotę 52.215,55 zł z ustawowymi odsetkami od poszczególnych należności z tytułu zapłaty za dostarczone i sprzedane pozwanej towary. Jednocześnie Sąd ten nie uwzględnił zgłoszonego przez pozwaną zarzutu potrącenia do kwoty 6.100 zł z tytułu należności za promocję towarów powódki, przeprowadzoną w sklepach pozwanej, uznając, że pozwana takiej odrębnej usługi na rzecz powódki nie wykonała, a także zarzutu z tytułu opłaty za tzw. wejście do sklepu, do uiszczenia której powódka zobowiązała się w oddzielnej umowie zatytułowanej „nowe hipermarkety”, kwalifikując zastrzeżenie tej opłaty przez pozwaną jako czyn nieuczciwej konkurencji w rozumieniu art. 3 ust. 1 ustawy z dnia 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (Dz. U. Nr 47, poz. 211, ze zm.), zwanej dalej jako „uznk”.
Na skutek apelacji pozwanej od tego orzeczenia Sąd Apelacyjny w Poznaniu wyrokiem z dnia obniżył zasądzoną należność do kwoty 46.115,55 zł, uznając zasadność zarzutu potrącenia pozwanej do kwoty 6.100 zł z tytułu prowadzonej działalności promocyjnej towarów powódki, a w pozostałym zakresie oddalił apelację jako niezasadną. Sąd ten potwierdził ocenę Sądu Okręgowego, że zastrzeżenie w umowie „nowe hipermarkety” przez pozwaną pobierania opłat za przyjęcie towarów powódki do sieci jej sklepów stanowiło czyn nieuczciwej konkurencji, polegający na utrudnianiu dostępu do rynku. Zastrzeżenie tej opłaty uznał też za sprzeczne z zasadami współżycia społecznego, a tym samym z mocy art. 58 § 2 k.c. za nieważne, co skutkowało oddalenie apelacji, w której pozwana obstawała przy zarzucie potrącenia tych opłat z należnościami powódki z tytułu zapłaty ceny za sprzedane jej towary.
W kasacji pozwana zarzuciła naruszenie art. 58 § 1 k.c. przez jego niezastosowanie, art. 58 § 1 w zw. z art. 3531 k.c. oraz art. 535 k.c. przez ich zastosowanie, art. 58 § 2 k.c. w zw. z art. 3 ust. 1 uznk przez zastosowanie ich, zamiast art. 15 ust. 1 uznk, a także uchybienie art. 535 przez błędne przyjęcie, że powódce przysługują wierzytelności z tytułu ceny za sprzedany towar. Na tych podstawach wnosiła o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:
Działalność gospodarcza pozwanej Spółki polega na prowadzeniu zorganizowanej sieci hipermarketów, w których sprzedaje nabywane wcześniej od dostawców towary. W warunkach gospodarki zapewniającej obfitość produkcji i dostaw towarów, pozycja pozwanej – i podobnych jej podmiotów – w stosunku do dostawców towarów jest pozycją uprzywilejowaną. Dostawcom zależy na podpisaniu kontraktów handlowych z pozwaną, gdyż ta, prowadząc sprzedaż na bardzo szeroką skalę, może zapewnić im w ten sposób regularny i duży zbyt na różnorodny asortyment, co przynosi zysk, a pośrednio daje dostęp do klienta – konsumenta, łączący się z rozreklamowaniem towarów. Jednym z takich dostawców jest powód, z którym pozwana zawarła w dniu 25 czerwca umowę, nazwaną umową sprzedaży, z włączeniem do niej, jako integralnej części, „ogólnych warunków dostawy produktów”. Trzeba na samym wstępie zakwestionować pogląd prawny skarżącej, która, poważając stanowisko prawne Sądu Apelacyjnego, usiłuje nadać temu kontraktowi charakter umowy nienazwanej, określając go mianem umowy o współpracy handlowej. Wbrew temu zarzutowi stwierdzić należy, iż ocena Sądu, że zawarty kontrakt miał charakter ramowej umowy sprzedaży, jest prawidłowa. W wykonaniu tej umowy powód miał dostarczać i sprzedawać pozwanej towary przeznaczone do dalszej odsprzedaży przez nią i to był główny sens zawartego porozumienia. Porozumienia dodatkowe o przeprowadzeniu promocji towarów powódki w sklepach pozwanej oraz o uiszczeniu przez powódkę opłaty za wejście jego towarów do sprzedaży w sklepach pozwanej nie zmieniały istoty umowy podstawowej, która została prawidłowo zakwalifikowana przez Sąd Apelacyjny, jako umowa sprzedaży, co tym samym czyni nieuzasadnionym zarzut kasacji naruszenia art. 535 k.c.
Na etapie postępowania kasacyjnego spór sprowadza się do oceny dopuszczalności umowy dodatkowej, pochodzącej z tej samej daty, w której nałożony został na powódkę obowiązek uiszczenia kwot za samo wejście do sklepów pozwanej (tzw. kwoty na otwarcie) oraz prawnych konsekwencji jej zawarcia.
W obecnym stanie prawnym sprawa jest stosunkowo prosta. Z dniem 15 grudnia 2002 r. wszedł w życie art. 1 pkt 3 ustawy z dnia 5 lipca 2002 r. o zmianie ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (Dz. U. Nr 126, poz. 1071), nowelizujący art. 15 tejże ustawy. Zmiana polegała na wyraźnym sformułowaniu, iż czynem nieuczciwej konkurencji jest utrudnianie innym przedsiębiorcom dostępu do rynku, m.in. przez pobieranie innych niż marża handlowa opłat za przyjęcie towaru do sprzedaży (pkt 4 tego przepisu). Nie ulega wątpliwości, że pod rządem przepisu w obecnej treści zastrzeganie dodatkowych opłat za tzw. wejście do sklepu (półkowe), czy, jak to miało miejsce w sprawie niniejszej, kwot na otwarcie, jest zabronione, a ustawa wyraźnie kwalifikuje takie zachowanie jako czyn nieuczciwej konkurencji. Powstaje w związku z tym problem, czy w okresie przed tą nowelizacją takie praktyki były z punktu widzenia prawnego dopuszczalne, a przynajmniej neutralne. Sąd Apelacyjny udzielił na to pytanie odpowiedzi negatywnej, słusznie przyjmując, że sprzeciwiała się im treść przepisu art. 3 uznk zawierającego ogólną normę zakazującą podejmowania działań polegających na utrudnianiu dostępu do rynku i określającą takie działanie jako czyn nieuczciwej konkurencji. Należy bowiem uznać, że nowelizacja przepisu art. 15 ustawy polegała jedynie na konkretyzacji określonego zachowania jako czynu nieuczciwej konkurencji, stanowiąc wyraz dezaprobaty ustawodawcy dla rozpowszechnienia się wskazanych praktyk i jednoczesne ułatwienie ich prawnej kwalifikacji. Prowadzi to do wniosku, że jeżeli przed dniem tej nowelizacji czyn opisany w treści art. 15 ust. 1 pkt 4 uznk nie był wyraźnie zdefiniowany w rozdziale 2 tej ustawy, to nie stanowi to przeszkody do uznania w konkretnym przypadku, że pobieranie przez przedsiębiorstwo handlowe „innych niż marża handlowa opłat za przyjęcie towaru do sprzedaży” stanowiło – również przed nowelizacją – czyn nieuczciwej konkurencji. Art. 3 ustawy ma bowiem charakter klauzuli generalnej, jako ogólnego zakazu nieuczciwej konkurencji, pozwalając w okolicznościach sprawy na takie negatywne zakwalifikowanie działania przedsiębiorcy także wtedy, kiedy przepis szczególny wprost tego działania tak nie definiuje. Prezentowane w kasacji odmienne stanowisko, które wychodzi z założenia, że przed wspomnianą nowelizacją zastrzeganie opłat za wprowadzenie towaru do sklepu było dopuszczalne, nie może być więc zaaprobowane.
Nie ulega wątpliwości, iż ten czyn nieuczciwej konkurencji przybiera nietypową postać, gdyż nie jest tylko działaniem faktycznym, jak to ma zazwyczaj miejsce, lecz polega na dokonaniu czynności prawnych (zawarciu umowy o dodatkowe opłaty). Powstaje w związku z tym pytanie o skutki takiej umowy, a zwłaszcza, czy taka umowa jest nieważna z przyczyny jej sprzeczności z zasadami współżycia społecznego (art. 58 § 2 k.c.), jak to przyjął Sąd Apelacyjny, czy też wchodzi tu w grę inny skutek prawny, w szczególności możność dochodzenia specjalnych roszczeń, uregulowanych w art. 18 uznk, jak to utrzymuje pełnomocnik skarżącej spółki. Rację trzeba tu przyznać Sądowi. Należy bowiem zgodzić się z jego oceną, że zastrzeganie dodatkowych opłat przez przedsiębiorcę handlowego za samo to, że kupowane od dostawcy towary znajdą się w sprzedaży w sklepach należących do tego przedsiębiorcy, utrudnia w sposób oczywisty dostęp do rynku i w ten sposób narusza dobre obyczaje handlowe, o których mowa w ar. 3 ust. 1 uznk. Jak się powszechnie przyjmuje, pojęcie dobrych obyczajów jest składnikiem klauzuli generalnej o szerszej formule, występującej pod nazwą zasad współżycia społecznego, którą posługuje się ustawodawca m.in. w art. 58 § 2 i w art. 3531 k.c. Prawidłowa jest zatem ocena Sądu, że taka umowa, jako sprzeczna z zasadami współżycia społecznego, jest nieważna, w związku z czym za chybiony trzeba uznać zarzut kasacji naruszenia obu tych przepisów kodeksowych. Zgodnie z treścią art. 58 § 2 k.c. czynność prawna sprzeczna z zasadami współżycia społecznego jest bezwzględnie nieważna i nie podlega konwalidacji ani ustawowej konwersji. Stąd też pozwanej nie przysługują żadne roszczenia w stosunku do powódki z tytułu przewidzianego w umowie „nowe hipermarkety” świadczenia w postaci opłaty za tzw. otwarcie, zatem zgłoszone w formie zarzutu potrącenie było prawnie nieskuteczne. Warto zaznaczyć, że Sąd Najwyższy nie podziela poglądu skarżącej, że przepis art. 18 uznk jest przepisem szczególnym, wyłączającym generalnie możliwość zastosowania do praktyk nieuczciwej konkurencji przepisów ogólnych Kodeksu cywilnego, regulujących wadliwość czynności prawnych. Mówiąc w skrócie, stanowisko to sprowadza się do tego, że w sprawie może mieć co najwyżej zastosowanie art. 58 § 1 k.c., który dopuszcza, zamiast nieważności umowy, wystąpienie innego skutku, przewidzianego przez przepis szczególny. Tym przepisem szczególnym, zdaniem skarżącej, jest art. 18 uznk, wobec czego roszczenia powódki ograniczać się powinny tylko do wymienionych w tym przepisie uprawnień. Przepis ten nie przewiduje zaś wyłączenia możliwości zgłoszenia zarzutu potrącenia przedstawionego przez pozwaną, a zatem zarzut ten powinien zostać uwzględniony. Do przyjęcia takiej ogólnej tezy brak jest jednak wyraźnej podstawy prawnej. Nie wchodząc w szczegóły należy uznać, że art. 18 uznk zawiera dodatkowe instrumenty ochrony przed metodami nieuczciwej konkurencji oraz sankcje za jej praktykowanie, które uzupełniają katalog środków tradycyjnych, przewidzianych w tej mierze w Kodeksie cywilnym dla wadliwych czynności prawnych. Gdyby nawet jednak podzielić zapatrywanie skarżącej, to i tak zgłoszenie zarzutu potrącenia z tytułu „opłat za otwarcie” było niedopuszczalne. Jak prawidłowo ustalono w sprawie, doprowadzając do takiego porozumienia, pozwana popełniła w ten sposób delikt w postaci czynu nieuczciwej konkurencji. Stosownie zaś do treści art. 505 pkt 3 k.c. nie mogą być umorzone przez potrącenie wierzytelności wynikające z czynów niedozwolonych, a zatem pretensje z tego tytułu objęte tym zarzutem są nieuzasadnione.
W rezultacie kasacja, jako nieusprawiedliwiona, podlegała oddaleniu, z obciążeniem strony pozwanej kosztami procesu za instancję kasacyjną (art. 39312 w zw. z art. 108 § 2 k.p.c.).

« »