O problemach, o domenach, o regulaminach – raz jeszcze

Wpis spóźniony i nie do końca taki jak miał być. Po pierwsze z braku czasu, po drugie nie udało się odzyskać całości notatek z niedawnego spotkania, zorganizowanego w ramach zebrań naukowych Instytutu Prawa Własności Intelektualnej w Krakowie. No, ale parę rzeczy udało się odzyskać, więc kilka zapisków dotyczących spraw związanych z domenami internetowymi warto jeszcze dopisać.

Wpis spóźniony i nie do końca taki jak miał być. Po pierwsze z braku czasu, po drugie nie udało się odzyskać całości notatek z niedawnego spotkania, zorganizowanego w ramach zebrań naukowych Instytutu Prawa Własności Intelektualnej w Krakowie. No, ale parę rzeczy udało się odzyskać, więc kilka zapisków dotyczących spraw związanych z domenami internetowymi warto jeszcze dopisać.

Pisałem już w dwóch poprzednich postach troszkę więcej o tej tematyce (o nowym sądzie polubownym ds. domen i o problemach z regulaminem NASK) i teraz parę słów jeszcze uzupełnienia.

Otóż więc, niedawno, swój nieco niezaplanowany wykład miał dr Podrecki (miała być dr Beata Gadek, ale z jakichś, niewiadomych przyczyn – nie dotarła). No więc ów „zastępczy” wykład generalnie omawiał sprawy, które swój finał znalazły przed Sądem Polubownym przy PIIT. Wykład był bardzo ciekawy, starał się usystematyzować jakoś wydane orzeczenia (z pośród kilku opisów tych spraw, które tu i ówdzie się pojawiały, była to zdecydowanie najlepsza próba; nie mówiąc już o tym, że w porównaniu z moimi żenującymi wykładami na aplikacji, ten wysoki poziom prowadzenia wykładu, tak dawno już nie słyszany, był jak miód na serce). Ale nie o tym teraz.

Ciekawsze bowiem dla problemu, który od jakiegoś czasu staram się prezentować, było bowiem zagadnienie ewentualnego wprowadzenia nowego deliktu do ustawodawstwa, który miałby dotyczyć sprzecznej z prawem rejestracji (i utrzymywania) domen.

Z propozycją taką wystąpił pierwszy prof. du Vall. Przywołał dość znany casus Tchibo, w którym sąd ostatecznie orzekł, że rejestracji znaku towarowego dokonano w złej wierze (choć wówczas nie było to wprost przez ustawę przewidziane – jak to ładnie ujął Pan Profesor: było to formalnie sprzeczne z prawem, ale zdroworozsądkowe). Skoro obecnie negatywna przesłanka złej wiary występuje w pwp, to czy nie można by tej złej wiary jakoś „wtłoczyć” do uznk? – pytał prof. du Vall. Na to prof. Markiewicz zasugerował, że być może lepiej, gdyby do uznk dołożyć nie tyle odniesienie do złej wiary, co w ogóle skonstruować odrębny czyn nieuczciwej konkurencji, odnoszący się wprost do naruszającej prawo rejestracji (i utrzymywania) domen (za taki rozwiązaniem zdawała się też optować dr Ożegalska-Trybalska)

Dr Podrecki raczej był wobec tego sceptyczny. Po pierwsze, twierdził, że nie da się skonstruować jednego zapisu, który wyczerpie całe spektrum możliwych naruszeń prawa przy rejestracji domen. Po drugie zaś, uważał, że nie warto dokładać nowych przepisów do uznk, bo ta ustawa będzie zanadto rozbudowana.

O ile drugi argument można dość łatwo zbić (najtrafniej zrobiła to dr hab. Wojcieszko-Głuszko, która wskazał, że za chwilę uznk i tak będzie straszliwie rozbudowana, kiedy tylko dojdzie do implementacji Dyrektywy o nieuczciwych praktykach handlowych), o tyle pierwszy, wydaje się raczej rozsądny.

Na to wszystko, wydaje się, że najtrafniejszym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie odpowiedniego uregulowania do regulaminu NASK. Z taką propozycją wystąpił jeden z uczestników dyskusji (przepraszam, nie kojarzę nazwiska, ale jak ktoś był i mi przypomni, to chętnie uzupełnię). Wydaje się to rozwiązaniem najbardziej słusznym. Po pierwsze nie angażuje naszego wspaniałego racjonalnego ustawodawcy. Po drugie takie rozwiązania znajdujemy w innych tego typu regulaminach (np. w przypadku regulaminu Centrum ADR do Rozstrzygania Sporów dotyczących Nazw Domen .eu.). I tam się to chyba sprawdza i jest naprawdę dobrym i wystarczającym rozwiązaniem.

No więc czy nie należałoby tego faktycznie porozważać? Tym bardziej, że można to zrobić w ramach większej dyskusji. Sam starałem się pokazać kilka wątpliwości (nie wiem, czy wszystkie zasadne). Temat podjął też na swoim blogu Darek Czuchaj, wskazując przy okazji, że Potrzebna jest publiczna dyskusja, która umożliwi skuteczniejsze dochodzenie roszczeń przez uprawnionych (…) Podobno PIIT planowała taką dyskusję, temat został urwany… a szkoda.

Dokładnie. Szkoda. Problemów jest z pewnością więcej, ale myślę, że już jest nad czym się zastanawiać. I nad czym pracować.

« »