"Nowator XXI" i nowelizacja pwp

Choć coraz „więcej” internetu w naszym życiu i coraz „większy” sam się tenże internet „staje”, to niestety nie zawsze łatwiej nam uzyskać dostęp do informacji „tam” zamieszczonych. Dzieje się tak z różnych względów, poza technicznymi, najważniejszym jest jednak kwestia odpłatności. Dlatego dobrze znać te strony, które potrafią nam dać dostęp do fachowej wiedzy, sprawdzonej i – co najważniejsze – dostępnej, choć w częściowym stopniu za darmo.

Przykładem może być np. działalność Wielskopolskiego Klubu Techniki i Racjonalizacji. Pośród wielu działań, którymi ta instytucja się zajmuje, jest m.in. wydawanie czasopisma pod tytułem Nowator XXI.

Pismo dość ciekawe, choć może dla prawników za dużo tam miejsca poświęconego zagadnieniom związanych strictez produkcją, z wdrażaniem innowacji itp. Obok nich jednak, w każdym numerze jest zawsze kilka tekstów traktujących o różnych zagadnieniach prawa..

Choć coraz „więcej” internetu w naszym życiu i coraz „większy” sam się tenże internet „staje”, to niestety nie zawsze łatwiej nam uzyskać dostęp do informacji „tam” zamieszczonych. Dzieje się tak z różnych względów, poza technicznymi, najważniejszym jest jednak kwestia odpłatności. Dlatego dobrze znać te strony, które potrafią nam dać dostęp do fachowej wiedzy, sprawdzonej i – co najważniejsze – dostępnej, choć w częściowym stopniu za darmo.

Przykładem może być np. działalność Wielskopolskiego Klubu Techniki i Racjonalizacji. Pośród wielu działań, którymi ta instytucja się zajmuje, jest m.in. wydawanie czasopisma pod tytułem Nowator XXI. Pismo dość ciekawe, choć może dla prawników za dużo tam miejsca poświęconego zagadnieniom związanych strictez produkcją, z wdrażaniem innowacji itp. Obok nich jednak, w każdym numerze jest zawsze kilka tekstów traktujących o różnych zagadnieniach prawa własności przemysłowej. A piszą tam swoje artykuły zarówno sędziowie, profesorowie prawa jak i rzecznicy patentowi (pismo jednak jest dość otwarte dla innych osób, wszak – nie chwaląc się – jeden z moich artykułów też tam zamieszczono).

Najważniejsze jednak, że część tych publikacji dostępna jest w sieci, całkowicie za darmo. Jest to wprawdzie zawsze najwyżej 2-3 artykuły z każdego numeru, ale za to są całe (nie skracane) i najczęściej, traktują o prawie właśnie. Dlatego to właśnie pierwsza istotna rzecz niniejszego postu – zachęta do korzystania z tej darmowej bazy WKTiR.

Druga, choć łączy się z pierwszą, traktuje już konkretnie o prawie. W ostatnim bowiem z zamieszczonych w sieci numerów, znajdujemy ciekawy wywiad z prof. dr hab. MARIANEM KĘPIŃSKIM, kierownikiem Katedry Prawa Europejskiego Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Rozmowa dotyczy kilku zagadnień (prawo autorskie, prawo do nazwy/ firmy), ale dla mnie najciekawsze były uwagi o projektowanej nowelizacji prawa własności przemysłowej. Część wypowiedzi jest o skutkach zgłoszenia znaków towarowych dokonywanego międzynarodowo w ramach Porozumienia Madryckiego z 14 kwietnia 1891 roku lub Protokołu do tego porozumienia, część o np. dokonywaniu zgłoszeń w postaci elektronicznej, część o (zupełnie niezrozumiale zredagowanej) kwestii wspólnych znaków towarowych. Nie ma sensu bym przytaczał całość wypowiedzi Pana profesora, w tym celu odsyłam do wskazanej strony. Natomiast w tym miejscu zwrócę uwagę tylko na jedną, m. zd. bardzo istotną kwestię. Rzecz dotyczy proponowanej wersji art. 140 pwp. Przypomnę, że zgodnie z tekstem projektu, przewiduje się rzecz następującą (art. 1 pkt 27 nowelizacji(:

w art. 140 po ust. 1 dodaje się ust. 11 w brzmieniu:„11. Do czasu wydania decyzji zgłaszający może złożyć wniosek o usunięcie z kompozycji znaku towarowego oznaczeń, o których mowa w art. 129. Ust. 1 stosuje się odpowiednio. Wraz z wnioskiem, zgłaszający powinien nadesłać odpowiednio zmienione fotografie lub odbitki znaku towarowego, o ile są one w zgłoszeniu wymagane.”

Tymczasem, jak słusznie zauważa prof. Kępiński „Cały problem polega na tym, że zgłaszający często tego nie zamierza robić. Przy znakach złożonych z wielu elementów, a zwłaszcza na etykietach pełno jest napisów lub elementów obrazowych czy opisowych usuwanie ich nie ma sensu, bo chodzi o ogólne wrażenie, jakie etykieta wywiera na nabywcy w całości”. Po czym zaraz dodaje, że ” powinna być natomiast wprowadzona instytucja >>disclaimer<< polegająca na tym, że urząd udziela rejestracji, gdy wnioskodawca nie domaga się wyłączności na kwestionowane elementy znaku”. I to jest chyba oczywista prawda. Przecież żaden przedsiębiorca nie będzie chciał usunąć ze swojego zgłoszenia żadnych oznaczeń opisowych, natomiast – podejrzewam – nie byłoby takich problemów jeśli chodzi o złożenie odpowiednich wyjaśnień. Tym bardziej, że takie wyjaśnienie jest w pełni klarowne, zarówno dla wnioskodawcy, jak i osób trzecich. Zgodnie bowiem z art. 38 ust. 2 („Badanie bezwzględnych podstaw odmowy”) Rozporządzenia Rady (WE) NR 40/94 z dnia 20 grudnia 1993 r. w sprawie wspólnotowego znaku towarowego (Dz.U.UE L z dnia 14 stycznia 1994r.):

W przypadku gdy znak towarowy zawiera element, który nie jest odróżniający i jeżeli włączenie tego elementu do znaku towarowego może stwarzać wątpliwości co do zakresu ochrony znaku towarowego, Urząd może żądać jako warunku rejestracji znaku towarowego, aby zgłaszający oświadczył, że nie będzie rościł wyłącznego prawa do tego elementu. Każde zrzeczenie się jest publikowane, w zależności od przypadku, łącznie ze zgłoszeniem lub rejestracją wspólnotowego znaku towarowego

Natomiast stosownie do zasady 11 pkt 2 Rozporządzenia Komisji (WE) NR 2868/95 z dnia 13 grudnia 1995 r. wykonującego rozporządzenie Rady (WE) nr 40/94 w sprawie wspólnotowego znaku towarowego (Dz.U.UE L z dnia 15 grudnia 1995r.):

W przypadku gdy na podstawie art. 38 ust. 2 rozporządzenia zarejestrowanie wspólnotowego znaku towarowego jest uzależnione od oświadczenia przez zgłaszającego, że zrzeka się on wyłącznego prawa do elementów znaku pozbawionych jakiegokolwiek charakteru odróżniającego, Urząd zawiadamia o tym zgłaszającego, określając podstawy i wzywa go do złożenia odpowiedniego oświadczenia w terminie, który może wyznaczyć

Jest to więc – m. zd. – wyraźnie lepsza procedura, zapewniająca większą przejrzystość i jasność sytuacji, jednocześnie bezpieczna dla wszystkich uczestników obrotu.

Czy ustawodawca zdąży zmienić nie najlepsze poprawki, łącznie ze wskazaną powyżej? Czy też znów będziemy mieli niedoskonałą nowelizację niedoskonałych przepisów? (najśmieszniejsze jest to, że obecnie proponowane zmiany, dotyczą w bardzo dużej części przepisów znowelizowanych już 2 lata temu, kiedy to wstępowaliśmy do UE). Jak na razie trzeba liczyć na to, że prof. Kępiński, wraz z Radą Legislacyjną, w której działa, zdoła wytknąć skutecznie chociaż najważniejsze nieprawidłowości. Swoją drogą, czy Rada Legislacyjna publikuje gdzieś swoje prace, bo jakoś nie mogę ich znaleźć. Jakby ktoś wiedział, będę wdzięczny za wskazanie.

PS. Jakby ktoś chciał poszukać więcej błędów, nieścisłości, nielogiczności, etc., to tekst nowelizacji znajduje się tu, natomiast uzasadnienie (o art. 140 nie ma żadnego specjalnego wyjaśnienia) tu.

« »