Mała prywata

Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Jagiellońskiego. Prace Instytutu Prawa Własności Intelektualnej. Zagadnienia prawa autorskiego. Kraków 2007. Zeszyt 98, s. 179. Tam odsyłam. Dlaczego? Ano dlatego, że tam widnieje mój artykuł pt. Dozwolony użytek znaków towarowych (prawo polskie na tle porównawczym)

Wydawnictwo jeszcze chyba nie jest dostępne na rynku, a przynajmniej nie ma go na stronach Zamacza wskazanego powyżej, czy identycznych stronach księgarni Profinfo (jest tam wciąż tylko ostatni numer 97 – choć nieprawidłowo widnieje numer 98 – który też przy okazji polecam z uwagi na zamieszczony tamże artykuł mojego przyjaciela Piotrka Wasilewskiego pt. Cywilnoprawne aspekty obrotu internetowego na przykładzie umów licencyjnych typu open content). Dostałem jednak egzemplarze autorskie więc raczej na pewno niedługo powinno być w sprzedaży.

Jeśli kogoś interesuje tematyka zamieszczana w niniejszym blogu, a zwłaszcza prawo znaków towarowych to chyba powinno być zajmujące. Jest to bowiem praca częściowo nowatorska, a częściowo też kontrowersyjna dla niektórych, pomimo tego jednak została swego czasu doceniona (dokładnie to została doceniona praca magisterska, a na jej podstawie powstało wskazane opracowanie, nieco uzupełnione i poprawione).

Tak więc zachęcam do kupienia i przeczytania, jak również do kierowania wszelkich uwag, także krytycznych, czy to poniżej w komentarzach, czy szerzej – jeśli komuś będzie się chciało więcej pisać – prywatnie na maila (grzegorz [at] pacek [dot] name). Na razie zamieszczam wstęp i zakończenie artykułu. Na dobry początek;)

1. WPROWADZENIE

Pojęcie dozwolonego użytku jest terminem ustawowo zdefiniowanym jedynie na gruncie ustawy o prawie autorskim[1]. Użycie tego określenia w stosunku do innych dziedzin prawa, nie powinno jednak napotykać większych problemów, tym bardziej, że taka praktyka ma już miejsce. W literaturze prawniczej przyjęto bowiem założenie, zgodnie z którym termin „dozwolony użytek”, można „rozciągać na całość praw na dobrach niematerialnych i objąć tym terminem wszystkie sytuacje, kiedy inna osoba niż podmiot uprawniony może korzystać z określonego dobra niematerialnego[2]”. Jednocześnie jednak, tytuł (i sama praca), pełni także swoistą rolę edukacyjną. Okazuje się bowiem – na co zwrócono uwagę w doktrynie prawa amerykańskiego[3] – że o ile zakres i charakter (lub chociaż sam fakt występowania) dozwolonego użytku na gruncie prawa autorskiego jest znany społeczeństwu, o tyle taka wiedza co do innych dziedzin prawa własności intelektualnej nie występuje. Dlatego też, tak ważne jest właśnie zwrócenie uwagi po pierwsze na sam problem, po drugie na kwestie szczegółowe z nim się wiążące.

Coraz częściej okazuje się, że zarówno przedsiębiorcy, jak i osoby fizyczne niejednokrotnie oskarżani są zupełnie bezpodstawnie o naruszenie praw wynikających z rejestracji znaków towarowych. Na skutek jednak wystosowywanych w ostrym i kategorycznym tonie przedsądowych wezwań przygotowywanych przez wyspecjalizowanych prawników, adresaci tych żądań, pozbawieni fachowego doradztwa, najczęściej zawierają niekorzystne dla nich ugody, bojąc się długiego, a przede wszystkim drogiego procesu[4].

Z drugiej strony trzeba zauważyć, że nie tylko drobni przedsiębiorcy mogą być posądzeni o naruszenie prawa do znaku towarowego (z czego wynika także, że nie tylko oni mogą być zainteresowani taką formą obrony jaką jest dozwolony użytek), czego dowodem jest chociażby nie tak dawno opisywana sprawa znaku „Złota Rybka[5]”.

Choć niniejsza praca skupia się właściwie na jednym tylko przepisie ustawy Prawo własności przemysłowej, to nie oznacza wcale, że dotyczy tylko jednego problemu[6]. Jest dokładnie odwrotnie. Ze względu na swoją specyfikę, omawiany przepis zawiera tak naprawdę dość szeroki katalog działań dozwolonych. Nie jest to jednak katalog precyzyjnie zbudowany i jego dokładna i wnikliwa interpretacja musiała pochłonąć tak wiele miejsca. Z drugiej strony, ze względu właśnie na swoją objętość, komentowany artykuł najprawdopodobniej znajdzie zastosowanie w większości ewentualnych sporów sadowych, w których miejsce może mieć problematyka dozwolonego użytku. Z tego też powodu, poświecona mu została priorytetowa uwaga.

________________________________________

[1] Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r. (Dz. U. z 2000r. nr 80, poz. 904 z późn. zm.)

[2] Tak A. Michalak, Dozwolony użytek baz danych, PPH 2004, s. 36, por. też S.W. Ciupa, Dozwolony użytek w ustawie o ochronie baz danych, MP 2003 nr 12 str. 545

[3] J. C. Katz,That’s Not Fair… Or Is It? The Concept Of Trademark Fair Use, „The Metropolitan Corporate Counsel”, January 2006 Volume 14, No. 1

[4] Taka praktyka szczególnie staje się powszechna w Internecie, na co zwraca uwagę m.in. J. I. Sherman, Fan Website’ Use of Trademarks in Their Domain Names: Fair or Foul?, „Rutgers Computer and Technology Law Journal” 2004 vol. 30 nr 2, s. 428

[5] Chodzi o sprawę, w której do naruszenia prawa do zarejestrowanego znaku towarowego musiał się przyznać gigant branży komputerowej – firma Microsoft. Zob. T. Grynkiewicz, Jak Microsoft przegrał ze złotą rybką, GW z dnia 20 grudnia 2005r.

[6] Co do innych form dozwolonego użytku na gruncie pwp do tej pory opublikowano właściwie tylko pracę M. Trzebiatowskiego, Używacz uprzedni znaku towarowego (prawo polski na tle prawnoporównawczym) [w:] Problemy prawa znaków towarowych, ZNUJ PWiOWI, Kraków 2004 z. 86, s. 243 i n. Jednocześnie należy poczynić uwagę, że pomijam tu całkowicie zagadnienie wyczerpania prawa, które choć doczekało się szczegółowych omówień, to jednak m. zd. nie wchodzi w ścisły zakres dozwolonego użytku, jest natomiast odrębną i niezależną instytucją prawa na dobrach niematerialnych.


9. PODSUMOWANIE

Prowadzona przeze mnie analiza – jakkolwiek starałem się problemy przedstawiać obiektywnie – niewątpliwie miała za zadanie interpretację istniejących przepisów od strony, nazwijmy ją kolokwialnie, choć w powiązaniu z istniejącą terminologią, dozwolonego używacza. Przyniosło to chyba niejednokrotnie ciekawe efekty, tak np. w kwestiach wzajemnego stosunku ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji do ustawy Prawo własności przemysłowej, który to stosunek dotychczas badany był tylko pod względem możliwości ochrony uprawnionego. Nie ma jednak zasadnych podstaw, aby uznać stosowaną wykładnię za nieprawidłową, gdyż prowadzona była, jak podkreślam wielokrotnie, w oparciu o cele poszczególnych regulacji, które narzucił ustawodawca zarówno europejski jak i polski.

Jest jeszcze jedna ważna okoliczność, która miała istotne znaczenie, stanowiąc swego rodzaju impuls dla wybrania takiego, a nie innego tematu, o czym nie wspomniałem we wstępie. Nie sposób bowiem nie zauważyć rosnącej we współczesnym świecie krytyki, podważającej nie tylko poszczególne uregulowania, ale też niejednokrotnie i sam sens, czy kształt uregulowań dotyczących prawa własności intelektualnej. Taka krytyka ma miejsce zarówno ze strony autorów prezentujących poglądy lewicowe [1], jak i prawicowe [2]. Dlatego alternatywą dla podważania zasad i sensu istnienia praw własności intelektualnej w ogóle mogą być działania, wykorzystujące dostępne rozwiązania, a jednocześnie wpisujące się w nurt zapotrzebowań szeroko pojętych użytkowników dóbr niematerialnych, którzy w epoce społeczeństwa informacyjnego coraz częściej, świadomie lub nie, wchodzą w konflikty z uprawnionymi. Przykładem takich działań są inicjatywy wykorzystujące licencje typu open source [3] czy open content [4]. Jednak, o ile licencje te sprawdzać się mogą na gruncie prawa autorskiego, o tyle trudno je stosować w odniesieniu do znaków towarowych. Z tych też właśnie względów, mam nadzieje, że zaproponowana przeze mnie raczej liberalna i szeroka wykładnia omawianych przepisów, wpisze się w ten alternatywny ruch i przyniesie korzyści uczestnikom obrotu tak profesjonalnego, jak i konsumenckiego, a jednocześnie nie będzie wcale naruszać istoty praw osób uprawnionych z prawa do znaku towarowego.

________________________________________

[1] Zob. np. K. Aoki, Authors, Inventors and Trademark Owners: Private Intellectual Property and the Public Domain (part 1), VLA 1993 nr 18, s. 197.

[2] Za sztandarowy można uznać teksty libertarian, a więc tych, których nie można posądzić o poglądy socjalistyczne, gdyż fundamentem ich ideologii jest … własność, tyle, że ograniczona jedynie do rzeczy materialnych – zob. m. in. S. Kinsella, Against Intellectual Property, JLS 2001, vol. 15, no. 2

[3] J. Barta, R. Markiewicz, Oprogramowanie open source w świetle prawa. Między własnością a wolnością, Kraków 2005

[4] L. Lessig Wolna kultura, Warszawa 2005

« »