Kilka słów po dłuższej przerwie, kilka słów o … sądach d/s domen

Troszkę mnie nie było na blogu, ale milion rzeczy się działo i na nic czasu nie było, ale teraz będzie trochę lepiej. Zaczynam od krótkiej notatki, ale łączącej się z wcześniejszymi postami, co razem powoli urasta do większego opracowania. Chodzi o nowo powstały sąd ds. domen internetowych przy SA KIG (Sądzie Arbitrażowym przy Krajowej Izbie Gospodarczej w Warszawie). Oto bowiem dostałem właśnie specjalne wydanie „Radcy Prawnego” (swoją drogą to moja ulubiona instytucja, płacę im składki od października, a dostaję dopiero drugi numer;), no ale nic to), do tego zaś dołączony był „Biuletyn Arbitrażowy. Styczeń-Luty 2007. Lista Arbitrów”, wydany właśnie przez SA KIG.

Troszkę mnie nie było na blogu, ale milion rzeczy się działo i na nic czasu nie było, ale teraz będzie trochę lepiej. Zaczynam od krótkiej notatki, ale łączącej się z wcześniejszymi postami, co razem powoli urasta do większego opracowania. Chodzi o nowo powstały sąd ds. domen internetowych przy SA KIG (Sądzie Arbitrażowym przy Krajowej Izbie Gospodarczej w Warszawie). Oto bowiem dostałem właśnie specjalne wydanie „Radcy Prawnego” (swoją drogą to moja ulubiona instytucja, płacę im składki od października, a dostaję dopiero drugi numer;), no ale nic to), do tego zaś dołączony był „Biuletyn Arbitrażowy. Styczeń-Luty 2007. Lista Arbitrów”, wydany właśnie przez SA KIG.

Jak sam tytuł wskazuje, wiadomo o co chodzi i co się w środku znajduje. Mniej więcej przynajmniej, bo prócz owej listy arbitrów jest też kilka wyroków, jakieś artykuły i … komunikat o „kolejnym sądzie polubownym”. Komunikat traktuje generalnie o tym wszystkim, o czym już tutaj pisałem i nie zwracałbym na niego uwagi, gdyby nie pewne stwierdzenia. Oto np. pojawiają się bowiem takie stwierdzenia, jak „wprowadzenie kolejnego sądu oznacza alternatywę, zarówno dla osób dochodzących ochrony swoich praw jak i dla samych abonentów nazw domeny”. No więc ja dotychczas pisałem że nie widzę specjalnej różnicy: ci sami praktycznie sędziowie, te same opłaty itd. Więc co to za alternatywa.

Szukam więc może jakiś przykładów w tekście. Oto autor komunikaty podaje m.in., że „przyjęto zasady pisemności i kontradyktoryjności postępowania. Zminimalizowano formalizm i zapewniono szybkość postępowania. Założono, że nie ma konieczności przesłuchiwania świadków. Zadaniem arbitra jest wyłącznie ustalenie, czy doszło do naruszenia praw osoby trzeciej w wyniku rejestracji lub utrzymywania domeny”. I myślę sobie no tak, to jakaś różnica, całkiem chyba nawet niezła.

Do tej pory bowiem, zgodnie z regulaminem sądu polubownego przy PIIT nie było problemów z przeprowadzaniem dowodu z przesłuchania świadków, jakkolwiek arbiter mógł go ograniczyć bądź nawet odrzucić, a jak się świadek nie stawił (niezależnie od przyczyn) nie trzeba było kolejnej rozprawy, choć arbiter mógł dopuścić zeznania na piśmie w określonym terminie.

No i tak sobie myślę, że w sumie faktycznie po co te zeznania świadków w sporze domenowym, że dobrze zrobił SAKIG. Ale zajrzałem jednak i do ichniejszego regulaminu, a tam stoi co następuje:


– Zespół Orzekający rozstrzyga według własnego przekonania o wnioskach dowodowych stron. Zespół Orzekający może w szczególności przeprowadzić dowód z dokumentów, oględzin, z przesłuchania świadków, stron, z opinii biegłych, a także inne dowody, jakie uzna za niezbędne dla wyjaśnienia sprawy (§ 37.1 „Księgi pierwsej”)


– W sprawach nieuregulowanych odrębnie przepisami Księgi Drugiej, stosuje się przepisy Księgi Pierwszej (§ 56.2 „Księgi drugiej”)


– W razie niestawiennictwa świadka na rozprawę, niezależnie od przyczyny jego nieobecności, pomija się dowód z przesłuchania tego świadka, chyba że Arbiter postanowi o złożeniu przez świadka zeznań na piśmie w terminie oznaczonym. Treść tak złożonych zeznań świadka niezwłocznie udostępnia się stronom (§ 78 „Księgi drugiej”)

No i znów nie wiem jaka jest różnica, bo ja dalej jej nie widzę. Gdzie tu rzeczywiście jakaś efektywna alternatywa?

« »