Jeszcze troszkę o reklamach, choć nie tylko

Ostatnio było trochę o reklamach, a ja jakoś tak jak się złapię za jakiś temat, to nie bardzo się mogę oderwać;) Teraz chciałem kilka spraw tylko krótko o reklamach linii lotniczych Ryanair. Oto krótkie sprawozdanie porównawcze: francusko-polskie.

Jakiś czas temu bowiem była w Polsce dość głośno opisywana sprawa reklamy wspominanych linii lotniczych, pokazująca Jarosława Kaczyńskiego i Jolantę Szczypińską, prowadzących taką oto rozmowę (niby planując podróż poślubną): Kaczyński: „Polecimy samolotem rządowym?”/ Szczypińska: „Nie ma takiej potrzeby. Ryanair gwarantuje najniższe ceny!”

Oczywiście kontrowersyjnych reklam Ryanair’a było więcej, przypominając m.in. ”Polacy nie kaczory i Ryanairem latają”, Inwestycja bez RYdZYKA”, czy inne, choćby Sposób na samoobronę? Leppiej prysnąć Ryanairem

Reklama ze Szczypińską i Kaczyńskim była jednak szczególna, bo nie tylko wykorzystano tam wizerunek znanych osób, co wizerunek samego premiera RP i posłanki na Sejm RP. Dlatego posłanka wyrażała swoje stanowcze oburzenie i zapowiadała wniesienie sprawy do sądu, z którego jednak chyba nic nie wyszło, przynajmniej nie mam takich informacji. Były za to różne zagrywki z jednej i drugiej strony, które chyba nie wiele wniosły. Ryanair zamiescił bowiem ostatecznie w prasie notatkę, gdzie napisano m.in. „Ryanair pragnie przeprosić posłankę Jolantę Szczypińską i premiera Jarosława Kaczyńskiego, jeśli obraził ich swoją ostatnią reklamą (…). Ryanair uważa, że w społeczeństwie opartym na zasadzie wolności prasy osoby publiczne, w tym politycy, powinny akceptować wesołą satyrę.” Dodano też, że „użycie w reklamie wyrażenia +podróż poślubna+ było niewłaściwe, za co Ryanair szczerze przeprasza”. Posłanka jednak nie poczuła się wystarczająco (w ogóle?) przeproszona, dodała kilka uszczypliwości wobec przewoźnika (np. „Ryanair: linie niskich lotów”) i na tym chyba bez sądu sprawa się zakończyła.

Dla mnie jest dość oczywiste, że można było taką sprawę do sądu skierować, a dziś posłanka i premier mieliby jeszcze jeden dodatkowy argument, czy też może impuls do złożenia pozwu. Oto bowiem we Francji wydarzyła się dość podobna sprawa. Oto bowiem, we francuskim dzienniku Le parisien, irlandzki przewoźnik zamieścił ogłoszenie, na którym widać widać Sarkozy’ego i jego przyjaciółkę Carlę Bruni, nad głową której znajduje się komiksowy dymek z hasłem: „Z Ryanairem cała rodzina będzie mogła przylecieć na mój ślub”.

Jak podał rzecznik Ryanair’a to miałą być szczera próba Ryanaira by zastawić się i odzwierciedlić w sposób humorystyczny i pozytywny ten bardzo publiczny i nagłośniony związek. Ale prawnik pary – Thierry Herzog – nie uznał tego za zbyt zabawne i wniósł sprawę do sądu żądając kompensaty za wykorzystanie wizerunku, mimo że Ryanair przeprosił parę i zaoferował 5.000 euro na cel charytatywny. Zdaniem prawnika to jednak było trochę mało, bo Pani Bruni ponoć zarabia 735,000 $ za udział w reklamie, więc wystąpili o 500.000 euro dla ex-modelki i 1 euro dla prezydenta.

Ostatecznie francuski sąd zasądził od przewoźnika „tylko” 60.000 euro (ca. 89,000 $), tytułem utraconych zarobków. Dodatkowo Ryanair ma zamieścić treść orzeczenia w Le Parisien i zobowiązał się więcej tej reklamy nie publikować. Sarkozy miał dostać symboliczne 1 euro. Ostatecznie jednak tanie linie lotnicze ogłosiły, że zapłacą drugie 60.000 euro na cel charytatywny wskazany przez prezydenta.

Jak wspomniałem, nie mam wątpliwości, że posłanka Szczypińska mogła złożyć pozew o naruszenie wizerunku, choć raczej nie dostałaby tyle co Bruni, bo jednak obiektywnie rzecz trzeba, ze modelką nie jest. Ustawa o prawie autorskim wskazuje bowiem, że (art. 81 ust. 1)
„Rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej. W braku wyraźnego zastrzeżenia zezwolenie nie jest wymagane, jeżeli osoba ta otrzymała umówioną zapłatę za pozowanie.
2. Zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie wizerunku:
1) osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych;
2) osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza.

Trzeba przy tym pamiętać, ze (choć ten warunek niestety nie jest wymieniony wprost w ustawie, lecz jedynie interpretuje się go na podstawie wykładni celowościowej), wykorzystanie takiego wizerunku powinno być związane z przedstawianiem (relacjonowaniem) wykonywania przez portretowanego funkcji zawodowych, społecznych lub politycznych. Wyłącza to zatem możliwość wykorzystywania bez zgody zainteresowanego jego wizerunku m. in. na pocztówkach, w kalendarzach czy w działalności reklamowej. Tak zresztą wskazał już Sąd Najwyższy w nie publikowanym orzeczeniu z 27 kwietnia 1977r. (I CR 127/77), stwierdzając, że „popularność powoda jako znakomitego sportowca oraz okoliczność, że zdjęcia zamieszczone na wydanych przez pozwaną pocztówkach były uprzednio reprodukowane w czasopismach bez sprzeciwu powoda – nie uzasadniają poglądu, że pozwanej tylko z samego faktu owej popularności służyło z mocy art. 24 § 2 pkt 1 pr. aut. [z 1952 r.] uprawnienie do wydania przedmiotowej pocztówki bez zgody powoda (cyt. za: J. Barta, M. Czajkowska-Dąbrowska, Z. Ćwiąkalski, R. Markiewicz, E. Traple, Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Komentarz, Dom Wydawniczy ABC, 2001).

Tak naprawdę najciekawsze w tym wszystkim jest to, że para (czy „prawie” para) prezydencka we Francji złożyła pozew do sądu tuż po ukazaniu się reklamy, co miało miejsce 28 stycznia 2008r. A już po paru dniach był wyrok! To jest w tym wszystkim najlepsze. U nas minęłoby kilka miesięcy, zanim sprawa w ogóle trafiłaby na wokandę. A tam jak widać się da. I to jest skuteczność i to jest wartość. Tak naprawdę to głównie to mnie skłoniło do napisania tego postu, choć trochę się rozpisałem też i o jakiś szczegółach.

« »