Jak interpretować art. 24 prawa autorskiego? Oto (kolejne) ciekawe przykłady

Wciąż o problemie dozwolonego użytku z art. 24 prawa autorskiego To kolejny post z serii wiadomości, komentarzy i rozmyślań dotyczących dozwolonego użytku, o jakim mowa w art. 24 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Przeczytałem bowiem kilka dni temu na łamach Rzepy artykuł pt. ”Kto nie płaci tantiem, tego wzywa prokurator”, w którym opisane są kłopoty przedsiębiorców zmuszanych przez różnorakie OZZ do zapłaty kolejnych sum, za puszczanie utworów w swoich sklepach, zakładach, pubach itp. Artykuł nic ciekawego w sumie nie przynosi, prócz informacji, że istnieje sobie w internecie pewna stronka pod nazwą ZAIKS – STOP. Zainteresowany jej zawartością niezwłocznie ją przeglądnąłem i znalazłem kilka ciekawych rzeczy.

Wciąż o problemie dozwolonego użytku z art. 24 prawa autorskiego To kolejny post z serii wiadomości, komentarzy i rozmyślań dotyczących dozwolonego użytku, o jakim mowa w art. 24 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Przypomnę go raz jeszcze tutaj:

Art. 24. 1.

Wolno rozpowszechniać za pomocą anteny zbiorowej oraz sieci kablowej utwory nadawane przez inną organizację radiową lub telewizyjną drogą satelitarną albo naziemną, jeżeli następuje to w ramach równoczesnego, integralnego i nieodpłatnego rozpowszechniania programów radiowych lub telewizyjnych i przeznaczone jest do oznaczonego grona odbiorców znajdujących się w jednym budynku lub w domach jednorodzinnych obejmujących do 50 gospodarstw domowych. 2. Posiadacze urządzeń służących do odbioru programu radiowego lub telewizyjnego mogą za ich pomocą odbierać nadawane utwory, choćby urządzenia te były umieszczone w miejscu ogólnie dostępnym, jeżeli nie łączy się z tym osiąganie korzyści majątkowych.

.

Problem z art. 24 jest na czasie, bo jak ostatnio informowałem w poście pt. „Prawo autorskie w dobrym kierunku (choć trochę)” jest przygotowywana nowelizacja tego przepisu. Nieco później, w poście ”Jeszcze o nowelizacji prawa autorskiego” po pierwsze, potwierdziłem te doniesienia (o nowelizacji), po drugie dokładniej je opisałem (w przyszłości, zgodnie z zamierzeniem projektodawców, ma być mowa o bezpośredniej korzyści majątkowej, a także nie powinno być wątpliwości, że małe zakłady, takie jak fryzjer, szewc, nie będą musiały płacić), a po trzecie – i najważniejsze – nieco je skrytykowałem (za nieprecyzyjność, a przede wszystkim, za to, że na takiej samej zasadzie nie powinny płacić restauracje, czy nawet sklepy). I właśnie odnośnie tego ostatniego zagadnienie, chciałbym dorzucić słów kilka.

Przeczytałem bowiem kilka dni temu na łamach Rzepy artykuł pt. ”Kto nie płaci tantiem, tego wzywa prokurator”, w którym opisane są kłopoty przedsiębiorców zmuszanych przez różnorakie OZZ do zapłaty kolejnych sum, za puszczanie utworów w swoich sklepach, zakładach, pubach itp. Artykuł nic ciekawego w sumie nie przynosi, prócz informacji, że istnieje sobie w internecie pewna stronka pod nazwą ZAIKS – STOP. Zainteresowany jej zawartością niezwłocznie ją przeglądnąłem i znalazłem kilka ciekawych rzeczy. Są tam bowiem doniesienia z prasy, jest zachęta do udzielania się w konsultacjach społecznych, jest wezwanie do udzielenia poparcia posłowi Michałowi Wójcikowi, który to zaproponował korzystną zmianę art. 24 pr. autorskiego, jest wreszcie apel do wszystkich którzy mogą wpłynąć na precyzję polskiego prawa, do wszystkich którzy mogą wpłynąć na ograniczenie pazerności ZAiKS-u i innych podobnych Stowarzyszeń.

Ale tak naprawdę, dla mnie, najciekawszym okazała się zaprezentowana treść postanowienia Sądu Rejonowego Gdańsk-Południe w Gdańsku w X Zamiejscowym Wydziale Karnym z siedzibą w Pruszczu Gdańskim z dnia 17 lutego 2006r. oraz potwierdzającego go i uzupełniającego (po wniesieniu przez prokuratora zażalenia) postanowienia Sądu Okręgowego w Gdańsku, Wydział V Karny z dnia 10 kwietnia 2006r. Te orzeczenia są tak ciekawe, bo po pierwsze sprzeciwiają się poglądowi, że istnieje jakieś domniemanie, wskazujące, że jak ktoś prowadzi np. bar, to puszczając muzykę, osiąga z tego korzyści majątkowe. Takie – błędne! – stanowisko zajął już Sąd Najwyższy, o czym pisałem we wspominanych postach, takie stanowisko, niestety, zajmuje też Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego (por. s. 41 sprawozdania „Realizacja ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych”). Po drugie orzeczenia gdańskich sądów, moim zdaniem, potwierdzają też, przedstawianą przeze mnie (i lansowaną) poprzednio teorię, że dozwolony użytek przewidziany w art. 24 pr. autorskiego (nawet bez nowelizacji!) zwalnia z obowiązku opłat także restauratorów. Żeby już nie przeciągać, wykonam teraz trochę benedyktyńskiej pracy i przepiszę co najważniejsze wnioski obu sądów, a Wy drodzy czytelnicy, sami wyrobicie sobie zdanie.

Sąd Rejonowy zważył co następuje

Należy wskazać, iż w żadnej mierze z posiadania w lokalu gastronomicznym o charakterze baru czy restauracji wieży stereofonicznej i odtwarzanie za jej pomocą utworów nie można wywodzić wniosku, iż właściciel takiego lokalu osiąga z tego powodu korzyści majątkowe. Inaczej trzeba bowiem oceniać np. dyskotekę, gdzie ludzie przychodzą w celu posłuchani muzyki i tańczenia, za co płacą właścicielowi takiego lokalu i z czego osiąga on zysk, a inaczej zaś sytuację będącą przedmiotem tej sprawy. Jak trafnie zauważa oskarżony z faktu posiadania wieży stereofonicznej z głośnikami nie czerpie on jakiegokolwiek zysku, zaś za słuchanie muzyki przy spożywaniu produktów gastronomicznych nie pobiera on jakichkolwiek dodatkowych opłat czy nie wlicza ich w ceny usług gastronomicznych. Trudno znaleźć racjonalne uzasadnienie dla wnioskowania, iż przeciętny człowiek udaje się do lokalu o charakterze gastronomicznym po to, aby słuchać w nim utworów słowno-muzycznych, czy nawet że wybierając taki lokal kieruje się tym, czy odtwarzana tam jest muzyka. Odtwarzanie utworów z radia, co czynił oskarżony mieści się zatem w ramach ujętej w art. 24 ustawy tak zwanej „licencji ustawowej”, a zatem nie można uznać, iż jego zachowanie jest działaniem bezprawnym polegającym na rozpowszechnianiu cudzych utworów bez zezwolenia.

Jak widać, część zdań dokładnie pokrywa się z moimi twierdzeniami, które prezentowałem w tym blogu już wcześniej. Całe szczęście, że są jeszcze w tym kraju sędziowie kierujący się zdrowym rozsądkiem. BRAWO!

Postanowienie Sądu Okręgowego przepiszę tu wkrótce.

« »