Ideologia i prawo. Zakaz reklamy środków antykoncepcyjnych.

To jest informacja sprzed kilku już dni, ale że ostatnio nie było mnie trochę w pracy i w ogóle miałem ograniczony dostęp do kompa, to sobie tylko zapisałem gdzieś na pulpicie, żeby wrócić w wolnej chwili. O co chodzi? O sprawę opisaną przez Rzeczpospolitą, w artykule Pani Danuty Frey, pt. Zakaz reklamy środków antykoncepcyjnych trafi do ponownej oceny, zakończoną wyrokiem Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie (sygn. VII SA/Wa 2108/08).

Sednem postępowania było rozstrzygnięcie, czy niejaka Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, sama nazywająca siebie Federą, umieszczała na swojej stronie internetowej reklamy środków antykoncepcyjnych. Główny Inspektor Farmaceutyczny uznał, że tak. Wskazał bowiem, że (cytaty za Rzepą) „podawane nazwy preparatów zachęcają do ich stosowania i prowadzą do wzrostu liczby przepisywanych recept. Nie można bowiem wykluczyć, że pacjentka będzie namawiać lekarza do przepisania jej któregoś z tych środków”. Federa się z tym nie zgodziła, argumentując, iż „materiały rozpowszechniane przez federację nie zawierają elementów typowych dla reklamy, lecz informują o dostępnych w Polsce metodach antykoncepcyjnych. Prawo wspólnotowe odróżnia reklamę od informacji, a w państwach Unii Europejskiej informuje się również o lekach dostępnych na receptę”.

WSA częściowo podzielił stanowisko federacji, uznał jednak, że GIF dokonał zbyt ogólnej oceny, w związku z czym sprawa trafi do ponownego rozpoznania. Z tego co sprawdzałem, opisywanego orzeczenia nie ma jeszcze w bazie.

Wspominam o tej całej sprawie, bo na jej przykładzie widać, jak prawo jest ciekawą dziedziną. Znajomość bowiem procedur i przepisów może być pomocna nie tylko w rozwiązywaniu problemów konkretnych ludzi i jednostek, ale też może znacząco wpływać na sprawy ideologiczne. Nie zarzucam bynajmniej GIF’owi uczestniczenia w sporze ideologicznym, jak mniemam wykonuje on po prostu swoje zadania. Natomiast niewątpliwe w ten sposób prawo wykorzystuje Federa, a z drugiej strony nie wykluczam, że np. jakaś instytucja, z „przeciwnego obozu” wszczyna bądź wpływa na działalność GIF. Innymi słowy, zamiast np. w sferze „czystej” polityki spierać sie, czy antykoncepcja jest dobra czy zła, dużo lepsze efekty można osiągnąć np. poprzez wypracowanie choćby takiej praktyki orzeczniczej, która będzie to uniemożliwiała.

To tak do zastanowienia… Może ktoś będzie zainteresowany pomocą w takiej walce („w słusznej sprawie”).

Natomiast co do tej sprawie jeszcze konkretnie, to ciężko orzec kto ma lepsze argumenty, nie wiedząc co tak naprawdę było umieszczone na stronie internetowej. Być może jak uzasadnienie ukaże się w bazie, to dowiemy się coś więcej. Na razie, dla zainteresowanych tematem warto poczytać sobie te uzasadnienia, które już są, ot choćby dwóch poniższych wyroków:

Wyrok WSA w Warszawie z dnia 29.12.2005 (I SA/Wa 584/05, LEX nr 187377)

Istotnym elementem reklamy produktu leczniczego jest zamiar wywołania określonej reakcji potencjalnych klientów. Dlatego też za reklamę produktu leczniczego należy uznać każdą działalność, niezależnie od konkretnego, indywidualnego sposobu i metody jej przeprowadzenia oraz użytych do jej realizacji środków, jeśli celem tej działalności jest zwiększenie sprzedaży reklamowanego produktu leczniczego.

Wyrok WSA w Warszawie z dnia 03.10.2007 (VII SA/Wa 1157/07, LEX nr 395399)

Aby uznać działalności za reklamę produktu leczniczego musi ona polegać na przekazaniu informacji dotyczącej produktu z jednoczesnym zachęcaniem do jego stosowania – czyli musi to być informacja opisująca produkt leczniczy w sposób zachęcający do jego stosowania, przekazywana w celu zwiększenia liczby przepisanych recept, dostarczenia, sprzedaży lub konsumpcji.

« »