Cyfrowe media

To nie jest temat związany do końca ze sprawami, którymi się zajmuję, bądź które mnie w jakiś szczególny sposób zajmują. Niemniej jednak łączy się z pewnością z szeroko rozumianym prawem własności intelektualnej, więc i takie rzeczy trzeba (można) tutaj umieszczać, choćby sporadycznie. No a na pewno trzeba choć mniej więcej orientować się w temacie.

Publikacji dotyczących mediów cyfrowych, digitalizacji, konwergencji itp. jest już coraz więcej, acz pewnie wciąż nie tak wiele, jak by chcieli Ci, którzy się tym szczególnie interesują. Ja zwracam uwagę na jedną publikację z podstawowej przyczyny – jest darmowa. Wielokrotnie na tym blogu wskazywałem adresy różnych stron (także innych blogów), gdzie można znaleźć coś wartościowego bez wydawania (coraz niestety większych) pieniędzy. Tym razem natrafiłem na źródło w dość niespotykanym miejscu, acz na pewno cześć PT Czytelników miała okazję już to widzieć, bo wiem, że niektórzy zaglądający tu są także czytelnikami, a czasem i uczestnikami forów internetowych na różnorakich portalach. W tym konkretnym wypadku chodzi o serwis GoldenLine.

Otóż w jednym z wątków działu tematycznego Prawa mediów Pan Marcin Ożóg zamieścił odnośnik do swojego artykułu pt. Media cyfrowe w aktualnym stanie prawnym i w projektach legislacyjnych, które są (będą) fragmentem większej zbiorowej pracy pod red. T. Klimskiego i J. Niepsuja pn. Digitalizacja a rynek mediów w Polsce (Wydawnictwo Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, Warszawa 2008, s. 58-134).

Nie będę tutaj przeprowadzał szczegółowej analizy, a tym bardziej recenzji tej pracy, zresztą dość często na moich łamach wspominam ww. Autora i darzę Go raczej dużym szacunkiem, lubię Go czytać, a w tym zwłaszcza temacie nie odważyłbym się krytykować, bo materia jest przeze mnie mimo wszystko nie w pełni ogarnięta.

Wspomnę tylko, że Autor omawia kilka aspektów odnoszących się do tematu, poczynając od przeglądu prac legislacyjnych i około (quasi) legislacyjnych, przez szczegółową analizę różnych pojęć stosowanych przez ustawodawcę, po wyjaśnienie wielu technicznych szczegółów – w sposób, jak myślę, dla laika w miarę przystępny.

Dla mnie szczególnie interesujące wydały się części odnoszące się do wyjaśnień zjawiska określonego mianem multipleksowania przekazów, a także do uwag – przewijających się w wielu miejscach i raczej krytycznych – dotyczących nieuregulowania kompetencji i współdziałania KRRiT z UKE, a wreszcie także wyjaśnienia (a może raczej: wytykanie błędów ustawodawcy) odnoszące się do strasznie poplątanego używania określeń: nadawania, rozpowszechniania, rozprowadzania.

A propos tego ostatniego wątku, przytoczę interesujący może (dla innych np. blogerów) fragment. Oto bowiem, omawiając problematykę nadawania przekazów, Autor wskazuje, że: „brak jest przeszkód, aby zakresem pojęcia >>nadawcy<< […] objąć ogół podmiotów kreujących przekazy i rozpowszechniający je przy wykorzystaniu urządzeń elektronicznych. Pojęcie nadawcy w znaczeniu ustawowym zaczęłoby tym samym ciąży ku jego utożsamieniu z pojęciem nadawcy funkcjonującym na gruncie nauki psychologii czy nauki o komunikacji – nadawcą byłaby tu każda osoba skłonna wziąć udział w publicznej debacie przy wykorzystaniu urządzeń elektronicznych, co w uproszczeniu równałoby się uznaniem za działalność regulowaną także aktywność podmiotów działających w Internecie, a wśród nich np. całą rzeszę właścicieli blogów”. Za chwilę jednak uspokaja, dodając: „Ustawodawca czyni jednak adresatem działań regulujących na gruncie ustawy o radiofonii i telewizji nie tyle nadawców w tym szerokim rozumieniu, co nadawców prowadzących po pierwsze działalność medialną o charakterze działalności >>radiowej<< i >> telewizyjnej<<, a po drugie biorących udział w społecznym obiegu informacji w sposób stały, rozpowszechniających nie tyle przekazy, co składający się ze z przekazów program, a więc ciąg dostępny dla widzów w dłuższych odcinkach czasowych. Wymogiem wtórnym […] jest zaangażowanie przez nadawcę w prowadzoną działalność znacznych środków finansowych […]” (z tego co pamiętam, kilka dni temu w Rzepie był jakiś dodatek o stronach internetowych i przywołane było tam bardzo podobne – co do tezy, nie wiem czy też co do argumentacji – stanowisko KKRIT, ale w tej chwili nie mogę tego znaleźć).
Ciekawych rzeczy jest jednak, oczywiście więcej, więc wszystkim polecam do czytania.

« »