Brzechwa wielkim …… prawnikiem był

Dziś mało konkretnie, właściwie też pewnie mało przydatnie, choć nigdy nic nie wiadomo, może się komuś przydać, a reszcie tym co nie wiedzą, niech chociaż służy za ciekawostkę…

Zaczęło się od tego, że kiedyś rozmawialiśmy ze znajomymi, i to nawet tymi, którzy własnością intelektualną się interesują, a rozmowa jak to zwykle bywa zataczała coraz szersze kręgi. Tak doszliśmy do różnych spraw pobocznych, w ramach których zapytałem w pewnym momencie: „A czy wiecie, że taki Brzechwa był prawnikiem zajmującym się prawem autorskim?” Okazało się, że nie wiedzieli. No więc skoro oni nie wiedzieli, to pomyślałem, że warto słów o tym kilka wspomnieć.

Otóż choćby z Wikipedii można się dowiedzieć, że Brzechwa „z zawodu był adwokatem (zawodowo posługiwał się nazwiskiem metrykalnym – Jan Lesman)” (nota bene Jan Brzechwa był stryjecznym bratem poety Bolesława Leśmiana, który też zresztą był prawnikiem. Można też przeczytać, że Brzechwa w latach 1924-1939 był radcą prawnym ZAiKS i w ogóle specjalistą w dziedzinie prawa autorskiego, które wybrał jako specjalizację studiów.

Na różnych innych stronach o Brzechwie można jeszcze doczytać, że Brzechwa był również członkiem Międzynarodowej Komisji Prawa Autorskiego, a w latach 1951-1962 był przewodniczącym ZAIKS-u. Wikipedia i inne źródła podają także, że jako specjalista prawa autorskiego reprezentował w sądzie m.in. Zenona Przesmyckiego („Miriama”) w sprawie toczącej się między nim a poetą Tadeuszem Pinim. Sprawa toczyła się przeciwko Piniemu, który naruszył prawa autorskie do spuścizny po Cyprianie Kamilu Norwidzie, które należały do Przesmyckiego, poprzez wydanie edycji dzieł polskiego wieszcza bez zgody właściciela praw autorskich.

Ja szczerze mówiąc najbardziej się zdziwiłem jednak, że Brzechwa był też autorem komentarza do prawa autorskiego. Ostatnio nabyłem bowiem drogą kupna książeczkę prof. Bogdana Michalskiego pt. „Przedruk prasowy w świetle prawa”, a tam na końcu w bibliografii stoi m.in.: „Brzechwa J. /Lesman/: Prawo autorskie – Komentarz, Warszawa 1939”.

No super. Nigdy przyznam szczerze się z tym komentarzem nie spotkałem, nie wiedziałem nawet o jego istnieniu. A chciałoby się to poczytać. Szukam teraz po antykwariatach, allegrach i innych miejscach, może się kiedyś uda znaleźć. Jak by ktoś z PT Czytelników moich tę publikację miał i chciałby sprzedać, albo choć w inny sposób udostępnić, to byłbym bardzo wdzięczny.

Przy okazji w bibliografii Michalksiego znaleźć można jeszcze kilka innych ciekawych pozycji (które też chciałbym oczywiście mieć). Np.:
– Bennis A., Ochrona praw autorskich w dawnej Polsce, Kraków 1887
– Biernacki J., Prawo autorskie w zastosowaniu radiofonii, Warszawa 1932
– Cyprian T., Prawo prasowe, Poznań 1939
– Czapiński W., Prawo prasowe. Komentarz, Warszawa 1939
– Gołąb S., Ustawa o prawie autorskim 1926, Warszawa 1926
– Górski A., W kwestii własności literackiej, Warszawa 1891
– Groeger G., Prawo autorskie, Warszawa 1937
– Lesman J. /Brzechwa/, Nowelizacja prawa autorskiego, Warszawa 1935 (nie wiem dlaczego tutaj pseudonim i nazwisko na odwrót są)
– Medyński J.W., Prawo prasowe, Lwów 1939
– Nowotny J., Prawo prasowe, Lwów 1917
– Ossowski K., Ochrona praw własności przemysłowej w Król. Polskim, Berlin 1919
– Spasowicz W., Prawo autorskie i kont refakcja, Warszawa 1874
– Zoll F., O Konwencji Berneńskiej, Kraków 1923
– Zoll F., Prawo autorskie w projekcie, Kraków 1920
– Zoll F., Znamienny objaw umoralnienia prawa w polskiej ustawie o prawie autorskim, Lwów 1936

No fajnie, nieprawdaż? Ale wracając na koniec do Brzechwy. Skoro czas świąteczny, to chciałem coś znaleźć o Wielkanocy, ale jakoś nic nie pamiętam, a nawet nie wiem czy coś było. Jedyne co w temacie mi się przypomniało, to „Przyjście wiosny”. Chyba na czasie, tym bardziej, że w Bielsku zima w pełni. Tak czy inaczej, wraz z najlepszymi życzeniami świątecznymi dla Wszystkich, którzy mnie czasem lub stale czytają, ten oto krótki wierszyk:

Naplotkowała sosna
Że już się zbliża wiosna.
Kret skrzywił się ponuro:
-Przyjedzie pewno furą…
Jeż się najeżył srodze:
-Raczej na hulajnodze.
Wąż syknął :-Ja nie wierzę,
Przyjedzie na rowerze.

Kos gwizdnął: -Wiem coś o tym,
Przyleci samolotem.
-Skąd znowu –rzekła sroka-
Ja z niej nie spuszczam oka
I w zeszłym roku w maju
Widziałam ją w tramwaju.
-nieprawda! Wiosna zwykle
Przyjeżdża motocyklem.

-A ja wam dowiodę,
Że właśnie samochodem.
-Nieprawda bo w karecie!
W karecie? Cóż pan plecie?
Oświadczyć mogę krótko,
Że płynie właśnie łódką!

A wiosna przyszła pieszo.
Już kwiatki za nią spieszą,
Już trawy przed nią rosną
I szumią –Witaj wiosno.

PS. A jak by ktoś jeszcze chciał wierszyk Brzechwy o kasjerce ZAIKS’u, p. Janinie (a może o samym ZAIKS’ie?), to może zaglądnąć na magazynu Uniwersytetu Zielenogórksiego i przy okazji poczyta sobie inne przy okazji ciekawostki.

« »