Accidental spamming – co to takiego?

W ostatnim numerze PPH (9/2006), ukazał się m.in. artykuł Gabrieli Rączki pt. „Prawne aspekty odpowiedzialności accidental spammers”. Jako że nic o tym nie słyszałem to zabrałem się chętnie do czytania. A jako, że może inni też niewiele wiedzą (Google nie znajduje żadnych innych wyników w języku polskim) to postanowiłem coś tu napisać o tym.

W ostatnim numerze PPH (9/2006), ukazał się m.in. artykuł Gabrieli Rączki pt. „Prawne aspekty odpowiedzialności accidental spammers”. Jako że nic o tym nie słyszałem to zabrałem się chętnie do czytania. A jako, że może inni też niewiele wiedzą (Google nie znajduje żadnych innych wyników w języku polskim) to postanowiłem coś tu napisać o tym.

No więc krótko mówiąc, jak podaje autorka, accidental spammers, to „grupa podmiotów, w ramach której wyodrębnić można dwie podgrupy”: a) podmioty, które stają przypadkowymi spamerami, poprzez odpłatne (dlaczego tylko takie? – autorka nie podaje) nabycie listy adresów e-mail osób, które nie wyraziły zgody na otrzymywanie komercyjnych (dlaczego tylko takich? – znów brak wyjaśnień) komunikatów b) spamerzy, „którzy nie są przedsiębiorcami, lecz użytkownikami internetu. Najczęściej są to konsumenci, którzy rozsyłają spam bez swojej wiedzy, a tym samym zamiaru. Sytuacja taka możliwa jest wówczas, gdy ów nieuczciwy spammer, przesyłając spam do użytkownika internetu, instaluje na jego komputerze na przykład wirus, dzięki któremu odbiorca spamu automatycznie rozsyła spam dalej nie będąc tego świadomym”

Dalej autorka zastanawia się, czy w przypadku czegoś takiego jak accidental spamming, możemy mówić o przyczynieniu się do powstania /zwiększenia szkody (art. 362 kc). No i po długim przedstawieniu poglądów na samą instytucję przyczynienia się, stawia tezę, że generalnie jest możliwe, a wręcz pożądane, jedynie z uwagi na niski poziom wiedzy i świadomości w Polsce na temat różnego typu firewalls, na razie należałoby dopuścić „odpowiedzialność jedynie tych accidental spammers, którzy nie zapewnili minimalnego standardu ochrony swojego komputera”. Wydaje mi się, że jest to troszkę nieostrożna koncepcja. Nie wiem jaki to jest minimalny standard oprogramowania antywirusowego. Kto miałby to oceniać. Jakie wymagania stawiać przed „przeciętnym głupkiem” konsumentem? A poza tym, jeżeli ktoś przez tego przypadkowego spamera doznał szkody, to raczej oznacza, że to on miał nieodpowiedni standard ochrony, a nie kto inny(!).

Dalej artykuł przedstawia nam możliwości przyjęcia odpowiedzialności accidental spammers na bazie ustawy oświadczeniu usług drogą elektroniczną, a za jej pośrednictwem uznk i także kc (art. 23 i 448 kc). Ostatecznie, autorka przyjmuje, że wszystkie te możliwości mogą być realnie spełnione. No cóż, znowu spróbowałbym się nie zgodzić. Jest to o tyle utrudnione, że brak jest w omawianej pracy jakiejś szczególnie mocnej argumentacji na rzecz prezentowanych poglądów, a wszystko ogranicza się do stawiania ogólnych tez (”bez wątpienia … może dojść do naruszenia wielu dóbr osobistych”, „można bronić poglądu, że nawet jednorazowe przesłanie … będzie mogło być zakwalifikowane jako naruszenie dóbr osobistych”). W związku z tym, wskażę tu, że po pierwsze bardzo trudno w podawanych przypadkach (szczególnie jednorazowego przesłania spamu) udowodnić szkodę, odpada więc możliwość skorzystania z art. 448 kc. Poza tym, skoro większość tych przypadków miałaby się odbywać na skutek działań „nieświadomego użytkownika” – konsumenta, to odpada możliwość powoływania się na uznk.

Generalnie, dobrze że artykuł się ukazał i pokazał rzecz nową dla naszych realiów. Szkoda, że brak w nim szerszego uzasadnienia stawianych tez, a niektóre zdają się być już na pierwszy „rzut oka” chybione. Artykuł – to ostatnia uwaga – traci też moim zdaniem, poprzez formułowanie trywialnych zdań-pouczeń, typu: „przedsiębiorcy, chcąc uniknąć możliwości stania się przypadkowymi spammerami, powinni przede wszystkim powstrzymać się od kupowania tanich list adresów e-mail, wskazujących na to , że są nieuczciwe”

« »